Released on November 18, 2004

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Morduje instynkt w dym ty-lnymi drzwiami daje bit

To nie Piwnica pod Baranami, czaję rytm, to łódzki zwyczaj

Dogada mi publika O.S.T.R. metryka: 1-8-0, 7-4 kg

Poczuj przewagę, w miesiąc tu krach przeprowadzę

Zamiast walki z Saletą, wolę biust na układzie ziooom

Z fototapetą, broń to Akaia żądło

Daj mi hajs polskiego lotto, pełen eliksiru flakon

Mój patent to katem być, otruć Totalizator

Syn świata animator, coś jak komix

Bo w pewnych sprawach mówią na mnie Gall Anonim

Masz znajomych – sam się domyśl, menciu, co tym ślę

Rap tłoczę na zielonych niczym w Groha firmie

Kliki spota przyjmie ten, co nas tu wyklnie

To sen, co miastu wytknie wszystkie wady zaiste

Pierdol układy

Sam zniszczę je przecież

Nawet policjant ma już własne HaWuDePe

Całuj PC, jeśli psa masz w nazwisku

W tym miejscu nie ogarnie cię już wystrój wiksów

Na setce smokingów, Łódź moim miastem

Gdzie mnie nie zdziwi nic już

Idź tu, przykłady olej

Klęsk napór, polej fest bratu, bowiem jest nas tu kilku

Etapu tego nie przejdzie ten, co na siłę wejść chce w protekcję

To osiedle ma werwę

Pozna się na konfidenctwie

Zawsze w tym miejscu, na tym samym bębnie

We dnie i w noc prąd złość wydobywa

To prawdziwy hip-hop... sensimilla


[Refren]

To komix, co dwoi jaźnie ponad obraz

Od nas to do dna, kłamstwo do nas od lat

Lepi się, co nie zniszczy to wskrzesi mnie

Od LWC, by wiedzieć o co...

To komix, co dwoi jaźnie ponad obraz

Od nas to do dna, kłamstwo do nas od lat

Lepi się, co nie zniszczy to wskrzesi mnie

Od LWC, by wiedzieć o co be


[Zwrotka 2]

Prowadzi mnie przez to wszystko nadzieja z łez

Gdy dech zapiera pech, zabieram się

By znaleźć odlot, wynajdę tą broń

Co generalnie pogrom ześle nielegalnie i prosto w serce

Interkontynentalne godło – weź je, wyprowadź na powierzchnię

W temperatury letniej klimat: wdech, wydech, wymach

Skrecz gryzie dywan, tnie wizje w rymach

Poldek studio to jest konkret jutro dorwę

Porcję skrusz to, co dziś zostało

Ponad estradą gałąź zniekształcona jak canon

Rap klasyka jak Hammond, dedykowane fanom

Przecież znasz mnie (Uwolnij to w sercu)

Od hersztów osiedlowych do typowych koleżków

Z klatek schodowych płyną rozmowy o życiu

Kurwa mać, liczyłeś na erudytów?!

Świat poznał komików, to ci w garniturach

Że coś ktoś tu wskóra – że co?! Że ni chuja

Haha, olej, poznaj łaski narkotyk

Co przyciąga jak dewotki do Golgoty

Spójrz mi w oczy, widzisz w nich zakręt

Prosta sygnalizacja świetlna, tam jest poczta

Tu mieszkam, tam spotkasz Roberta

Omerta, kto Robert, ja w tym nie robię

Oferta to obieg i rap z tego osiedla

Bit jak bit, Zorak beatbox, trzydziestka

To TENTAC, czyli z zyli wylicz grzechów siedem

Znasz to? Teraz poznaj siebie


[Refren]

To komix, co dwoi jaźnie ponad obraz

Od nas to do dna, kłamstwo do nas od lat

Lepi się, co nie zniszczy to wskrzesi mnie

Od LWC, by wiedzieć o co...

To komix, co dwoi jaźnie ponad obraz

Od nas to do dna, kłamstwo do nas od lat

Lepi się, co nie zniszczy to wskrzesi mnie

Od LWC, by wiedzieć o co be