Released on February 27, 2009

Thumbnail

[Cuty]

Teraz ja powiem wam

Świat schodzi na psy

Kto sieje wiatr, burzę będzie zbierał

Rozumiesz te słowa

Taka prawda

To jest ta zajebana karma


[Zwrotka 1]

Czy są tu moje ziomy? (Hoo!)

A więc idź skurwysynu w rzece wpierdalać glony

Jesteś łakomy, pycha nabija ci portfel

Takich typów na tej ośce to się zabija za drobne

Pokaż telefon lub w mordę, wybór należy do Ciebie

Jesteś frajerem czy kołkiem, chuj ci w 997

Dzwoń po taryfę, jak masz mnie siłę szukać

Tylko jak Cię spotkam znowu, będziesz piszczeć jak suka

Nie masz nic, a ten lans i ojca auto

Przecież widzę, jak nim wozisz tego bolta za banknot

Tak się składa, że znam ją: jej znak usta i banan

Zna ją tu całe osiedle, bo to kurwa jebana

Ty śpiewasz jej jak Maanam twoje słodkie pierdzenie

Kiedy całujesz jej język, pewnie czuć przyrodzeniem

Gnoju, chuj ci w jedzenie, ty taki jesteś twardy

A w tańcu zjebanym to widziałbym cię z ISIS

Co w kieszeniach daj mi albo połamię ci palce

Do grania na pianinie pozostawię pauzę

Od małego zacznę i tak powoli do końca

Więc lepiej otwórz oczy, bo to tylko twój koszmar


[Refren x2]

Jeśli napierdalasz żonę, bo zupa była za słona

Bym cię dorwał, zapierdolił i pod domem pochował

Prosto z Teofilowa chwila moralnego kaca

Jak gówno z siebie dajesz to do ciebie wraca


[Zwrotka 2]

Chuju płacisz za kurwę i przynosisz jej kwiaty

W sumie nie wiem czym się różni twarz idioty od szmaty

Stary, pryszczaty, dzieci po studiach dawno

Więc czemu nie, jak żona wkurwia go, w tango

Ten sam postój, taksa, taksówkarz i burdel

Poczekaj, ta historia jeszcze jaja ci urwie

Dla mnie spać możesz w trumnie ogrzany świecami

Albo w urnie na fali porwany jak Bali bez granic

Nie ma żadnych, to nasze społeczeństwo

Czyli wóda, koko, dance plus co ma się pod ręką

Ty mi nie pierdol, że co drugi to Al Bundy

Co do Niemców to się zgodzę, co drugi był w Tajlandii

Ale takich jak ty frajerów biorą w ramki

Z kurwami chodzić na randki, brzmi jak country szaszłyk

Co się lampisz na klamkę? Otwieraj te drzwi

Za nimi seks, bogactwo, bo tu umiera wstyd

Lubisz żyć pełną gębą, niby nic, ale przyjemność

Chwila w windzie wieżowca, wjazd na szóste piętro

Kto powiedział, że piekło jest pod ziemi żartował

Miał być burdel na kółkach, a w drzwiach stanęła żona...

Teraz ja powiem wam


[Refren x2]

Jeśli napierdalasz żonę, bo zupa była za słona

Bym cię dorwał, zapierdolił i pod domem pochował

Prosto z Teofilowa chwila moralnego kaca

Jak gówno z siebie dajesz to do ciebie wraca