Released on April 12, 2023

Thumbnail

[Intro]

Delikatnie mówiąc saksofon nie jest moim ulubionym instrumentem

Ej, raz dwa, raz dwa

Ej, Ej, raz dwa, raz dwa

Ej niee dobra dobra dobra dobra

Weź, weź to wyłącz to nie to, to nie to

Dobra jeszcze raz (Whoow)

No, teraz się zgadza (Aha)

Tu można by wrzucić jakiś hi-hat

Dobra jedziesz z tym hi-hatem (Eej)

Kurwa mać jak jeszcze raz powiem dobra

To mnie możesz zapierdolić normalnie, zajebać

Nie takiego się hi-hatu spodziewałeś pewnie ale chuj

Wrzućmy bębny

Teraz to jest takie wiesz, na topie TR-808 (Aha)

To może jakaś nawijka?

Dobra jedziemy, kurwa dobra

Oficjalnie oficjalnie możesz mnie zamordować zajebać

I nałożyć zakaz sądowy zbliżania się do słowa dobra

Dobra nawińmy coś, dobra


[Zwrotka 1]

Okej follow up ej łap to flow jak ski mam popęd

Suki trzy sukinsyny lubią utopię

Gin cytryn y imbir chyba się utopię

Nie ma dzieci w domu przygrywa mi Chopin

Kulturalnie jejeje każdy tylko je i je i je i

Staff się mieli mieli w rękach klei klei

Co wyjęte z zamrażarki proszę lej mi w kielich

Nie nie nie nie to jest chujowe nie podoma mi się wiesz?

Zrobimy to jeszcze raz

Jak każdy w życiu mam jakieś zasady

Gdy grilluje kurczaka nigdy nie dodaje curry

Nie daje drugiej szansy jeśli ktoś mnie zdradzi

To tak jakbyś użył tej samej gumy dwa razy

Jak jadę autem to za raz szyby w dół

Tak daje bass że na twarzach widzisz ból

Switch up i nara pump podrzucanie kół

62' Impala miastem toczę się jak Snoop


[Refren]

I chuuuuuuuj

Jak życie to luz na bicie to gnój napisze coś znów nawinę to w stu wersjach

I tak wejdzie pierwsza jak się na czymś nie znam nigdy się nie wpieprzam

Nigdy się nie wpie eee e nigdy ni-ni-nigdy


[Zwrotka 2]

Jak każdy w życiu mam swoje zasady

Nie dla mnie Aperol wolę schłodzone Campari

Gdy dają gratis wtedy to biorę garściami

Jak biją nie spierdalam tylko wjeżdżam tam z butami

Jak kogoś nie znam dekady nie mówię że znam go dobrze

Jeśli ktoś ma coś do mnie to tylko jest jego problem

Uważasz się za diament a świecisz jak cyrkonie

Kimkolwiek byś nie był mam Twoje ego w pompie

Choć nie jestem graczem by prawić o podbojach

To wciąż mam bekę z lasek z ustami jak glonojad

Dobra powiem głośno co myślę nie od wczoraj

To jak na twarzy by miały zapro na darmowy oral

Jak kocham to na zabój nienawidzę na śmierć

Gdy energia na tracku to flow płynie jak rtęć

Nie toleruje łaków co wożą się jak szejk

Mam szacunek do fanów bez nich skończyłbym jak bej


[Refren]

I chuuuuuuuj

Jak życie to luz na bicie to gnój napisze coś znów nawinę to w stu wersjach

I tak wejdzie pierwsza jak się na czymś nie znam nigdy się nie wpieprzam

Nigdy się nie wpie eee e nigdy ni-ni-nigdy


[Outro]

Ja wam powiadam coś tu się święci

Od rana czułem w odciskach

Duchu w magicznym zwierciadle

Ty, który służyć mi masz

Przez wiatr, przez mrok przybywaj wnet

Mów i ukaż mi swą twarz