Do tego bitu

By O.S.T.R.

On HollyŁódź

Released on February 23, 2007

Thumbnail

[Intro]

Witam wszystkich serdecznie. Prawda jest taka, że trzeba być dobrze ukierunkowanym debilem, żeby zarobić milion dolarów


[Zwrotka 1]

Do tego bitu mógłbym chodzić i klaskać

Wrzucam go na full, już słyszy cała klatka

Do tego bitu wali w sufit nawet sąsiadka

Zamknij babo mordę, bo nie znasz się na samplach

Mam czas, jest kartka, długopis, no i bit ten

Jak go puszczę głośno to potrząśnie budynkiem

Dzwoń babo na policję, ja, pozwól, włączę płytę

Tak głośno, by cię, kurwo, już nikt nie mógł usłyszeć

Wiem, jest jeden patent, zatyczki w audio-tele

Wsadź se w uszy i wyluzuj, bo se rozwalisz panele

E, he, he zostaw nas i nie przeginaj

Bo puszczę bas i na raz pozbijam ci naczynia chwila

Babo przestań, w tym pionie wiele mieszkań

Nie możesz walić w sufit, wiem, że tam głupi mieszka

Koleżka co napierdala techno, jak po kilometrowych kreskach

Ztj, spięta szczęka pst, pst kaleka

Co wybiera się na księżyc z odkurzaczem na plecach

Ty babo przestań szczekać, czeka cię od tego lekarz

Nie narzekaj, bo masz przekaz, jak Jarek przy kobietach

Seta luz i nie pierdol, że to w uszy gryzie

Jak z góry masz manieczki wykręcone tydzień w tydzień

Widzę złość, to dobrze, tak, to działa styl tu

Pozwól, że podbiję wzmacniacz, byś nie ustała w miejscu


[Refren x2]

Nie, nie, nie moja wina, więc morda sąsiad

Że chcę się tu utrzymać, coś w życiu dostać

Prze te-e nie przeginaj, los masz na własność

A jeśli nie nawiedzi cię bałucki hardcore


[Zwrotka 2]

Masz babo na PC? już odpalam MPC

Lepiej łyknij setę, dziś pozwalam odlecieć

Gdzie cię nie ma, metoda brachu prosta

Jak pierdolnie werbel, będzie baba na dachu wieżowca

Moja klątwa larwo, odczujesz to rano

Jak przyjebię bas dupą wyszczekasz dobranoc

Na dyskietkach, skitrano całą broń tu

Jak podkręcę wzmacniacz dosięgniesz horyzontu

Po pierwsze to mój dom, chuj czy ci się podoba

Ciekawe co mi powiesz jak się spotkamy na schodach

Pies skitrany jak browar SB'ku w spódnicy

Nie robię co dzień w głowie tobie hajs, czeków, polisy

Ja nie zamierzam ściszyć, wiesz tu jeszcze moc jest

Dam głośniej i wyjdę, to mój na życie prospekt

Policzę proste na zegarze, nie spocznę

Naocznie to babo będziesz mieć tu rozgłośnię

Mam mieszkanie pod prądem, non-stop 220

Jak każdy, choć jak nie każdy prąd mierzę na bębnach

Doprawdy? brak wiary babo? chcesz się przekonać?

Pokażę ci jak bas tu depcze w Tannoy'ach

Poznaj siłę natury

Żegnaj, kolorowych snów, miłej emerytury


[Refren x2]

Nie, nie, nie moja wina, więc morda sąsiad

Że chcę się tu utrzymać, coś w życiu dostać

Prze te-e nie przeginaj, los masz na własność

A jeśli nienawidzi cię bałucki hardcore


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]