Released on February 22, 2018

19K Views

Thumbnail

[Refren x2]

Zamknięty w rozsądku granicach niczym w Alcatraz

Choć wierzę, że na końcu życia stworzę Tadż Mahal

Świat, nasze sprawy

Między palcami przepływają plany, świat, nasze sprawy


[Zwrotka 1]

Zatkane centrum, uwięziony w aucie przez czasu wehikuł

Wsłuchuję się w muzyki nieskończony zasób na nośniku

Wielu ma wielkie ego, lekką mowę do tworzenia mitów

A co jedynie ich unosi w życiu to godziny szczytu

Widzę w lusterku pannę jak bluźni na mnie, grożąc mi ręką

Wygląda to przezabawnie. Nie wie że nerwy wpływają ze szkodą na piękno

Przyglądam się jej dokładniej, jak puka swe czoło z agresją

Chyba ją wczoraj spotkałem, poważnie, prosiła o zdjęcie tuż obok pod Tesco

Z ruchu jej ust łatwo przeczytać czyim jestem synem

Jeszcze wysiądzie z auta, istna komedia jak w kinie; Kiler

Może to karma, myślę, co ja jej zrobiłem? Chwilę

Po co ta egzaltacja, patrząc na nią, nie wierzę, w co widzę

Czekaj, zaczyna się akcja. Słyszę, jak trzasnęła drzwiami

Spokojnie w lusterku obserwuję bacznie jak rośnie moc oburzenia na twarzy

Czuję, że idzie, więc otwieram okno, czekam na to, co się teraz wydarzy

"O matko, to Pan" i widzę ten wyraz wstydu, moment zwątpienia w zamiary


[Refren x2]

Zamknięty w rozsądku granicach niczym w Alcatraz

Choć wierzę, że na końcu życia stworzę Tadż Mahal

Świat, nasze sprawy

Między palcami przepływają plany, świat, nasze sprawy


[Zwrotka 2]

Tego samego miasta centrum, korki, pięć po siedemnastej

Stoję na światłach w miejscu tym samym, co stoję niemal zawsze

Słuchając radia, nie mam płyt, ktoś je stąd zakosił ukradkiem

Bateria padła w telefonie mi - #syf z nadgryzionym jabłkiem

Miałem podjechać do studia, jak patrzę na zegar, to wiem, że nie zdążę

Trudno, nie mam władzy nad losem, co swoim rządzeniem ręce mi wiąże

Zrobię to jutro, a jak się okaże, że będzie z tym problem?

Pieprzona bateria, zadzwoniłbym sprawdzić, czy studio przypadkiem jeszcze jest wolne

Odpływam w myślach, tam gdzie mojej pracy grafik

Choć nie ma wyjścia, wierzę, że się da inne daty wyznaczyć

Nie lubię żyć tak, wierząc w ślepy fart, liczyć, że coś się trafi

Kolejna misja, by zatrzymać czas niczym na fotografii

Myśląc, że nic gorszego nie może się dzisiaj wydarzyć

Wjechałem w typa, co na skuterze przemykał w pośpiechu między autami

Koniec, wychodzę sprawdzić, czy żyje, jak bardzo jest połamany

Nagle słyszę "Podpiszesz mi płytę? Zrobimy zdjęcie i nie było sprawy"


[Refren x2]

Zamknięty w rozsądku granicach niczym w Alcatraz

Choć wierzę, że na końcu życia stworzę Tadż Mahal

Świat, nasze sprawy

Między palcami przepływają plany, świat, nasze sprawy


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]