Released on February 22, 2011

Thumbnail

[Producent: O.S.T.R.]


[Zwrotka]

Najlepiej być abstynentem, trzymam się tego trendu

Przynajmniej nie muszę po imprezie szukać zębów

Jim Beam, gin, tonic, Cin Cin, burbony

Pięść, noga, twarz , brzuch to wpierdol od ochrony

Znam laskę niby do rany przyłóż

A najebana Ci rozwali kufel na ryju

To Teofilów świat tu wychodzi naprzeciw

Mamy weed, mamy beef , tale na wódę z mety

Ziom próbował się zaszyć, bo go alkohol zmieniał

I zamiast siedzieć w domu to śmigał po burdelach

Masz ostatni lot trzmiela zamiast Al-Anon, anal no to chlup za Esperal

Akurat ojciec kolegi tak nienawidził wódy

Pochłaniał denaturat, spiryt, płyny jak perfumy

Tak wychowują kluby, gdy świat należy do nas

Są tacy gdy brak wódy wpierdolą dezodorant

U niektórych dziewczyn po drugim głębszym

Odzywa się grzeczny, sygnał by się popieprzyć

Z byle lepszym, z byle pierwszym

Ale na imprezie zamiast do miasta, do zarzyganych leszczy

Wstyd... Przy tych najebanych mordach

Z zagubionych rzeczy można by otworzyć lombard

Klucze, portfele, miliony komórek

Dowody, paszporty, za to kieliszki w górę

I jeden głębszy, drugi głębszy

Za wszystkich co lubią walić wódę z butelki

Trzeci głębszy, ej co to dla nas

Czwarty głębszy za zdrowie gospodarza i

Piąty głębszy, szósty głębszy

Za zdrowie pijanych, wiecznie chętnych dziewczyn

Siódmy głębszy i masz zombie za drin

Tylko proszę Cię nie dzwoń do mnie jak zgubisz film

Abstynent…


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]