Released on June 24, 2002

Thumbnail

[Intro]

Ej co jest ziomy? (Co jest ziomy?)

Nikt z was nigdy nie był zagrożony?

(Hip-hop muzyka, stary, tym się kieruj)

Ej pozwolę sobie przytoczyć taką historię

Ta historia miała początek (Ta, właśnie) jak i koniec w '98

W dziewięćdziesiątym ósmym (Ta '98)

(Hip-hop muzyka, stary, tym się kieruj)


[Zwrotka 1]

To jest tak; zastanów się, kogo kryć chcesz

Ja i kilku kumpli skazanych na system

Tatuś gospodarza party musiał być ministrem

Co to dużo mówić pierwszy raz na takiej imprze

Nas pięciu, pod willą, co drugi Lexus

Szampan na wejściu, my wzrok na siebie; współpraca, zespół, nie wiesz?

W zatłoczonym przejściu dwa portfele

Czuć było w powietrzu, że ta noc to bestseller

Dobra, wbitka; wódzia, popitka, na stołach koks

Widać pieniędzy moc po nosach jak box

[?] tequila, cytrynka i sok

Do każdego drinka my zimny bronk i na lalę obcinka

Tak, to jest to

2XL na salony, wokół ulizane ziomy

I gadka, którego ojciec wyżej postawiony

Ja lekko znietrzeźwiony, tylko się przyglądam

Jak moi towarzysze polują na pieniądza

Dla mnie bomba, byleby pełno w kiermanie

Póki nikt nie patrzy, ktoś ma pozamiatane

Nie to że byłbym draniem, biednych tu nie ma

Za to jest to, co w łapy pcha się na takich imprezach


[Zwrotka 2]

Co za uczta, wzrok zawieszam na biustach

Lal co za merca od razu biorą w usta

Tata od ustaw, mama robi w fakturkach

W sumie jedno i drugie ma zadatki na oszusta

Widać po obróbkach, chata jak w Palermo

Nie zdziwiłbym się na widok srajtaśmy z euro

Wszystko jedno, jestem i tak incognito

Czyli nie pytaj, nie wnikaj kto ja i z jaką kliką

Ryzyko? Wątpię, na salonach rap z muzyką techno

Naćpany tłum ma już gdzieś to

Na zewnątrz żelik z Corvettą

Napierdala porno z cycatą brunetką

Przyjmij na miękko, wiesz? Taki image

Z innym koleżką była już tu pół godziny

Więc nie ma co się ślinić, dawka adrenaliny

Skaczę jak igła idąc przez zdarty winyl

A ziomy? Każdy z nich zarobiony

Pełen plecak na plecach, szopy na galony

Nie wiem gdzie tak, w bankietach tylu niewidomych

Plener setup, coś nie tak? Uderzym na komis

Jeden przekaz to zeta mieć – po co? Się domyśl (Ta...)

Się domyśl...


[Przerwa / Cuty / Scratche: DJ Gustaffson]

Cały czas robię swoje

Po wszystkie czasy zawsze w jednej brygadzie

Cały czas robię swoje

Cały czas robię swoje, cały czas robię swoje


[Zwrotka 3]

Póki co, sztuki to były niezłe

Niejednej mógłbym recytować poezję

Co by mogło być w skutkach brzemienne, ziom

Wódka, lód na sutkach (O-o!)

Leci bajer, o czym? Proste – o hajsie

Dziwi cię to? Innej tutaj nie znajdziesz

Luz, jest fajnie, ona zajarana rapsem

Stary, nawet znała "A.B.C." no i "Salsę"

I lubiła strasznie, nie wiem za co

A wspominała, że jej brat kiedyś tak się naciął

Nagle widzę ekipę: pełny bieg, ewakuacja

Mówię: "Narciarz, o co Be? My bez wsparcia

Co i gdzie jak i po co?", biegnę do wyjścia

A przed wyjściem pierdolona policja

Kurwa, co jest? Za mną gość z toporem

Widzę swoich; w nogi, by uciec od zamiarów wrogich dalej

Zajebisty balet stał się koszmarem

Mówię bez szaleństw, dotarłem do chłopaków

Pozwól, że nie zdradzę zawartości trzech plecaków

Wiesz... To cena strachu