Oorbit.

By Oorbit

Released on September 30, 2020

Thumbnail

Nie mamy zapasowych kół, ani słów gdy się budzę

Znów w moim porannym kogucie

Popadamy w cug, a nie w jakiś krzak malin, bo to głupie

Huj

Nie mogło się obejść

Wali w dynks, potem w huja, potem syf na odmułe

Bicz plis, w moim wehikule pale lufe

Jeden rzut tylko są prawdziwe co niektóre

Jak ja nie wiem już, już nie jeżdżę nocnym autobusem

I nie mów kurwa, że to nie jest smutne i nie zdrowe

Wydobywam gol z twoich pociech

Za mną jest drużyna ludzi, którzy wcale nawet nie są człowiek

I to się nie skończy dobrze, ani trochę

Podpaliłem włosy twojej starej

Dyrdymał za dyrdymałem, Bypass nie zna granic

Stampel ci pieczątkę kurwo odbije na twarzy

Żebym wiedział na urwanym gdzie mam trafić

Kłamiesz

Młody kalesoniarz, ja chciałbym nosić koronę

Moje ziomy skaczą z okien kręcąc instastory

Wokół mnie są zwłoki i patrioci i kartony i obrońcy roślin

I rozpierdolone związki

Somalia, Somalia tresowane iguany

Rzucamy włóczniami w skurwysynów z ZTM'u, żeby się nie uśmiechali

Kiedy mijamy perony konno

Wyjebane na krawaty rzucam fekaliami

Moje, moje snacki, jebać lapis, zbieram smakołyki

Same rarytasy mi wpadają kiedy open kieszeń

Nie jestem pierwszy wrzesień, dziwko jestem grudzień sierpień

W mojej szufladzie graty

Dziwko cracked intercity

Dziwko tam było dwa razy, czemu?

U mnie tylko przegrywanie

Nie da się nie zauważyć

Skoro na twarzy mam to wypisane

Mało już po nas zostało

(co?)

Nie potrafię tylko tracić

(nie)

Nie uznaję waszych bohomazów

Wyjebane w wasz estatyzm