Hood

By Onar

On TBA

Released on July 26, 2023

Thumbnail

[Zwrotka 1: Onar]

Jak miałbym się kiedyś wieszać, to tylko na kajdanie ze złota

Kilku chłopów miało tu pecha i nie śpiewamy im sto lat

Kurtka za parę koła, może być we krwi jak t-shirt z lumpexu

My chcemy właśnie te za parę koła, bo mieliśmy od chuja kompleksów

Dużo czasu, tańsza szama, gdzie jest tata (gdzie? Gdzie?)

Mało ciuchów, para butów i tak do zdarcia

Na tamtych placach zabaw, kiki chciały się bawić

Wszyscy chcieli awantur

Tam nawet dzieciaki jebały policjantów

Dusza szlachetna, ale brudna jak marmur

Nikt nie mógł znaleźć szczęścia

Wokół były same nieszczęścia

Nie nauczysz miłości, ludzi bez serca

We łbie gotuje jak nafta, zarzucam Moncler'a kaftan

Na węglach robi się kofta, wszyscy w koło są w maskach

Tu miłość nie jest prosta, nie ma na nią recepty

Czuwa nad nami ursynowska Matka Boska (w koło latały sępy)

Chłopaki chcieli wyjść tylko na ludzi

To było jak zły sеn, chciałem się tylko obudzić

Tylko coś zrobić, z miejsca się ruszyć

I nie chodzi Googlе Maps, tylko życiowe ruchy

Kumpel walił heroinę, potem nagrał mi refren

Teraz ma dziecko, rodzinę, drogę sporo dłuższą przeszedł

Wrażliwi ludzie, mają duszę jak porcelanę

Nikt nie odmawiał jak miał polane

Na zdrowie AMEN


[Refren: Onar]

Hood, czuć tam tylko chłód

Hood, ludzie widzą tylko brud

Hood, większość czeka na cud

To hood, hood, hood

Hood, czuć tam tylko chłód

Hood, ludzie widzą tylko brud

Hood, większość czeka na cud

Hood, czuć tam tylko chłód

Hood, ludzie widzą tylko brud

Hood, większość czeka na cud

To hood, hood, hood

Hood, czuć tam tylko chłód

Hood, ludzie widzą tylko brud

Hood, większość czeka na cud


[Zwrotka 2: Miszel]

Ej, był bar gdzie teraz jest Żabka, dawno już zniknęła ławka

Lataliśmy tylko po klatkach albo za piłką za małolata

Wczoraj drybling był, jak Kaká, [?], dziś latam na bata (grra)

Sukces jak fatamorgana, no bo nikt z nas nie dotykał siana

Zdarty dres, zdarte serca, ale nigdy nie zdarty potencjał

Brak insta, brak fejsa, na domofon dzwonił koleżka (prr)

Wychodzę z miejsca, w kieszeni piątka starczała na wszystko

Szkoła, klasa, piłka nożna, najpierw lekcje, potem boisko (prra)

Szara nasza tamta rzeczywistość, dziś na ludzi wychodzimy znikąd

Powiedz na osiedlach: Michała nie ma, bo Miszelowi w końcu wyszło (pow!)

Ale nie każdy temu sprostał, w dół popłynął jak wodospad

Niech czuwa nad nami ligocka Matka Boska, nie syp mi noska (grra!)

Bo każdy z nas miał przez to przejść, żeby przeszłości móc sprostać

Kilometry przebiec, żeby w końcu poczuć blask słońca

Żyć tylko w nadziei, żeby droga już była prosta

Od podstaw budowaliśmy wymarzony krajobraz


[Refren: Onar]

Hood, czuć tam tylko chłód

Hood, ludzie widzą tylko brud

Hood, większość czeka na cud

To hood, hood, hood

Hood, czuć tam tylko chłód

Hood, ludzie widzą tylko brud

Hood, większość czeka na cud

Hood, czuć tam tylko chłód

Hood, ludzie widzą tylko brud

Hood, większość czeka na cud

To hood, hood, hood

Hood, czuć tam tylko chłód

Hood, ludzie widzą tylko brud

Hood, większość czeka na cud