Released on March 6, 2020

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Tak wiele zmian po latach, wierzysz jak wierzyłaś we mnie?

To kiepski zakład, na dziś prognoza: tracisz serce

Gdzie nasze miejsce? Nikt o mnie nie wie na rapowej scenie ale

Się nie dziwię, skoro sam nie wiedziałem wcześniej

Nie pytaj, czy jeżdżę tym jebanym Mercem

Rodzina po pierwsze, po drugie to wsiądę jak zarobię pengę

Zegar śmierci dalej tyka "Olo jesteś?" Jestem

I tak do śmierci się spieszę i tak do śmierci wciąż biegnę

W głowie poplątane kable, maszyny i bezdech

Przyznam się do błędów, później zawisnę

Pewnie urwę linę szybciej niż Ty błyśniesz

Bo zamiast nagrywać tę płytę to siedzę i tyję i palę i piję jak Mariusz

Dobrze zraniony to czuję, że żyję jedynie w tym świecie koszmarów ziomek nie wyjdzie, bo kurwa nie chcę już z nim pić na ulicy browarów

5 minut? Chcesz to bierz sobie te pięć minut

Ja już naprawdę nie liczę tych minut życzę wszystkiego najlepszego ryju

Chcę już wyjebać i wreszcie zawinąć kubki i wóda nie wino

Rzadko canna cannabinol, bagaż się nie kalkuluje

Zostawiam za sobą to wszystko co było

Niech gadają Ci zawistni, słabo idzie jak przedmioty ścisłe

Pozbyłem się już nienawiści, a nabyłem wszystko co inne i dziwne

Sparzyłem się klipem a jestem na blokach

Nie czuję się vipem, a normalny chłopak

Szpital jak szkoła, uczy jak podwórko

Stracę serducho, dam na trackach ludziom


[Refren]

Ostatnie lata latam, zdrowie wrzucam sobie w koszta

Firma stała, prawda stara starta tak, jak krochmal

Zaraz wracam, nadal latam, chcę ogarnąć życie

Jak upadam no to wstaję, karma przeciwnikiem

Ostatnie lata latam, zdrowie wrzucam sobie w koszta

Firma stała, prawda stara starta tak, jak krochmal

Zaraz wracam, nadal latam, chcę ogarnąć życie

Jak upadam no to wstaję, karma przeciwnikiem


[Zwrotka 2]

Nocą chciałeś życie zmienić

Rano się poczułeś pierwszy raz tchórzem

Jak stracisz, wtedy docenisz

A nie możesz wiecznie unikać tych luster

Najlepiej byłoby uciec

Najlepiej uciąć tę pustkę

Ale się nie da czasem, nie da

Po prostu przed problemami uciekać

Nowy w szeregach, to presja

Jak byłeś nowy, to wiesz jak

Jak było dobrze, pamiętasz

W tym klubie, czy na tych zajęciach

Nie zagrzejesz długo miejsca

Jak tylko toniesz w kompleksach

Wielu podpowie, żebyś teraz przestał

Bo nie jest na rękę im potem, jak przetrwasz

Fajnie, jak melanż fajnie, jak bangla

Idziesz upadać, bolesna prawda

Za Tobą nie wejdzie do bagna

Po Ciebie a nagle są, jak się układa

Akceptujesz, bo nie chcesz odpadać

Nie do wszystkich tak samo to trafia

To nie kwestia z czego odpalasz

Jak zarobię więcej, to czeka terapia


[Refren]

Ostatnie lata latam, zdrowie wrzucam sobie w koszta

Firma stała, prawda stara starta tak, jak krochmal

Zaraz wracam, nadal latam, chcę ogarnąć życie

Jak upadam no to wstaję, karma przeciwnikiem

Ostatnie lata latam, zdrowie wrzucam sobie w koszta

Firma stała, prawda stara starta tak, jak krochmal

Zaraz wracam, nadal latam, chcę ogarnąć życie

Jak upadam no to wstaję, karma przeciwnikiem