Released on April 11, 2021

Thumbnail

I choć nie pachnę jak DIOR

To ciągle chce być najlepszy

Ja nie przestałem żyć chwilą

Gdy ty wolałeś się pieprzyć

Życie jak Candy, Bentley, Fendi

Wielkie dzięki

Wchodzę na wyższy level

Gdy ty się sam jeszcze męczysz

Ja jestem sam ponad tłum

A nie jak ty trzymam z tłumem

By twój beznadziejny argument

Zmienił się w preambułę

Że świetnie chwile to które?

Z jakością życia jak BlueRay

Pytają- wrócisz o której?

A jak nie wrócę w ogóle?

Bo jestem inny niż kiedyś

Stawiam wady nad zalety

Dlatego jebie mnie kretyn

Co wbija nóż mi dziś w plecy

Bo ja nie żyje dla hecy

Nie słucham zdania

Ludzi, którzy nie mają nic tu do gadania

I robię swoje

Żyje za swoje, nie oddaje dzisiaj tego co moje

Już się nie boję i nie ufam ludziom ze sztucznym pokojem na ustach

Formułka pusta, a wciąż płonie ogień

Czemu ma ustać?

Kłamstwo zawsze wskaże oszusta

Ja nie chce wyjść z ram, nie kłam

Nie chce więcej żyć sam

Nie boje się czy nie zdam

O wiele rzeczy nie dbam

Pogodzę się gdy przegram

Opije kiedy wygram

Zamiast tańczyć, gdy muzyka mi tu przygra, sprawa przykra)

Bo słuchasz typa, gdy wrzuci coś na Instagram (bo artysta)

... a prawda jest taka, że ma tylko prestiż!

I choć nie pachnę jak DIOR

To ciągle chce być najlepszy

Ja nie przestałem żyć chwilą

Gdy ty wolałeś się pieprzyć

Życie jak Candy, Bentley, Fendi

Wielkie dzięki

Wchodzę na wyższy level

Gdy ty się sam jeszcze męczysz

I choć nie pachnę jak DIOR

To ciągle chce być najlepszy

Ja nie przestałem żyć chwilą

Gdy ty wolałeś się pieprzyć

Życie jak Candy, Bentley, Fendi

Wielkie dzięki

Wchodzę na wyższy level

Gdy ty się sam jeszcze męczysz

Nie lubię ludzi, którzy mówią, że się gubisz

Niż mnie to wolisz truizm

Walisz konia do ludzi, którzy są głupi

Lecz nie głupsi niż ty, bo ni są samolubni

Lub jak wolisz- "szczera prawda ich po prostu nie boli"

Ja jestem REWOLUCJĄ, która płonie jak płomień

A nie tą rezolucją o której i tak w piątek zapomnę

Dlatego świat trapi ogień

Świat trapi ogień zapomnień

By jeden mógł żyć godnie

To stu umiera dziś skromnie...