Released on November 25, 2017

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Kiedy wchodziłem w to bagno, pragnąłem tylko znaleźć swe miejsce (ta)

Ale nic z tego nie będzie - słyszałem zawsze i wszędzie (o!)

Nie miałem wyboru, nikt nie dawał forów, było tylko jedno narzędzie

Zardzewiały szpadel, a przede mną zalew gówna, lecz kopałem przejście

Nie mieliśmy nic, tylko serce i wolę

Zeszyty zapisane dużo gęściej niż w szkole

Białe kartki były dla nas miejscem i polem

Do popisu, a nie pędem do monet (ta)

Wtedy każdy z nas miał pod pędzlem ikonę

Rosły nasze sny coraz większe jak golem

Ożywione prawdą, naszą walką i głodem

Nie wierzyłem, że tak łatwo ukradną nam ogień

Z szacunku wołałem czapki z głów, dziś wkładam czarny kapelusz

Nie wziąłbym nawet tej papki do ust, choć dziś nią karmi się wielu

Mówili mi, że będę kopać rowy, miałem na twarzy wyraz pokerowy

Bo lepiej nie mogli mnie pokierować, kopię im dupy, jakbym kopał rowy


[Refren 1]

Jedyne co tu mamy - to, co wydarliśmy sami

Choć trwało to dekadami, nie ma niczego za nic

Jesteśmy w syfie braćmi, nie zginie nasz styl

Nie winię rap gry - znaczy swe karty, ja gram w otwarte

Wskazówka krąży w kierunku prawdy, wrócę na tarczy

Jedyne co tu mamy - to, co wydarliśmy sami

Choć trwało to dekadami, nie ma niczego za nic

Jesteśmy w syfie braćmi, nie zginie nasz styl

Nie winię rap gry - znaczy swe karty, ja gram w otwarte

Wskazówka krąży w kierunku prawdy, wrócę na tarczy


[Zwrotka 2]

Wszedłem w to bagno od razu po pachy, szukałem do rąk pracy

Im przeszkadzały zapachy, wszystkiego na tacy chcą - tacy są cwani chłopacy?!

Ja szaleję za tym, lecz nie chcę ochujeć, to forma terapii te rapy

I kiedy atrapy na rapy łapy kładą, rolkę papy biorę, uszczelniam japy

Barany tu lezą mi w rządku w szkodę

Szkoda, że nie czają, że ich podium to podest

Co wystaje ledwo tu ponad podłogę

Ponadto podatny na "ojej"

Moja życzliwość to nie poza, pomogę

W kolejce stań do mnie po zapomogę

Sieję te rymy dla tych, co nie sieją

Choć mówili wszystko mi poza "pomogę"

To dla mnie woda na młyn, każda pierdolona moda i styl

Przemielę, przyswoję, przekonam ich, że ten kamień u szyi pociąga mnie wzwyż

Mówili mi, że walczę z wiatrakami, te obracane przez wiatr chorągiewki

Urządzam pomiędzy slalom jak gigant, a za mną lawina schodzi zbierać resztki


[Refren 2]

Jedyne co tu mamy - to, co wydrzemy tu sami

To może trwać dekadami, nie chcę niczego za nic

Jesteśmy braćmi w syfie, ty kadź mi typie lub gardź mną typie

Nie ty pierwszy, nie ostatni

Wypierasz się prostej prawdy, typie

Chcesz se ułatwić życie

Jedyne co tu mamy - to, co wydrzemy tu sami

To może trwać dekadami, nie chcę niczego za nic

Jesteśmy braćmi w syfie, ty kadź mi typie lub gardź mną typie

Nie ty pierwszy, nie ostatni

Wypierasz się prostej prawdy, typie

Chcesz se ułatwić życie


[Outro]

Woo-hah!

Woo-hah!

Pchamy ten syf!

Woo-hah!

Pchamy ten syf!

Woo-hah!

Pchamy ten syf, ziom!

Woo-hah!

Woo-hah!

Pchamy ten syf!

Woo-hah!

Pchamy ten syf!

Woo-hah!

Pchamy ten syf, ziom!