Released on April 15, 2014

Thumbnail

Pomiędzy jesienną wieczerzą, a zimową śmiercią tułają się polaczków słowa

Nie było i nie będzie słów jak kamień, serc nieustępliwych

Jak był, tak i będzie chochoł!

Treść ruiną dla formy, której miałem być katem dla ciebie

Nieporządek i zastój na tle rubinowych wskazówek czasu

Samogon chorych lat!

A więc wóda!

Wóda!

Wóda raz jeszcze!

I skun, rozkruszy mój umysł, niech gaśnie!

Zdławiliśmy sens, poszliśmy w noc, z pogardą pluliśmy w prawa świata

Dziś w grobach po szyję składamy im hołd każdym parszywym tchnieniem

A więc wóda!

Wóda!

Wóda raz jeszcze!

I skun, niech kruszą umysły!

Martwy żyję

By powstać, odrodzić się

Jak można jednak wierzyć w jutro?

Bez dziś