Personal

By Nowaczkiewicz

Released on March 25, 2024

Thumbnail

[Tekst piosenki "Personal"]


[Zwrotka 1: Nowaczkiewicz]

Jeden z moich ziomów ciągle myśli o hajsie

Po piątce za murem wysyłali żyto chuja warte

Kochałem bliskich, traciłem miłość, przeżyłem zdradę

Dorastałem w syfie ulic słuchając Onara na klatce

Jestem sobie sterem i żeglarzem, dziwko

Wkładam kij w mrowisko patrząc na ten cały syf z przyzwoitą miną

Ludzie próbowali mi tłumaczyć, że coś nie wypada

Nie wypada to być szarym, bez ambicji, już spierdalaj

Jacob Sparrow, a to moja łajba jest - czarna perła

Życie to ocean, ja poluję, zbieram skarby w niej

Nie szukam drogi na skróty, ja tu stoję pewny swego

7 dych na łapie, chata postawiona, to nie Lego

Mam za sobą armię, dzięki nim czuję wielką dumę

Nie muszę już robić pleców, bo te koty pójdą w burzę

Na Słomianej siedząc sam, kręcąc następnego lolka

Byłem w pustej chacie sam, myślałem ciągle o wrogach

Skreśliłem siebie, zbyt wiele razy leżałem na glebie

Była nas garstka wierząca w naszą ideę

Ja, sam kontra cały świat, taka akcja mi pasuje

Ja, sam kontra cały świat, walczę dopóki nie umrę

Dzięki wam czuję moc, czuję siłę pchać to dalej

Zawsze nas pierdoli co tam szczeka jakiś frajer

Oburzony głosem tłumu wychodzę na przekór

Łączę nasze światy, coś jak wodór z nutką tlenu

Przewózka jak w Los Santos, Big Smoke i CJ

Kraków jest z nas dumny, każdy z nas ciągle rośnie w siłę

Podpisuję się nazwiskiem, ty na swoje dajesz ślinę

Dopiero teraz widzisz między nami różnicę?

Czuję strach jak każdy człowiek, z tym, że strach daje mi siłę

Hermetyczne grono, chcesz być jak my, ale zbieraj tyłek

Zabawa w Sketchu do rana, towar, po przesypie wóda

Na loży i tania suka gdzieś tam za winklem

Nie imponuje mi marka twojej nowej fury

Nie imponuje mi ile dziś rozpierdolisz gotówy

Mam ziomali, przy których ty zawsze będziesz mały

Rozbierałem dupy, którym ty zostawiasz lajki

Znów udajesz kogoś kim nie jesteś, to jest smutne

Zarzucasz mi to samo, przestań mierzyć dziwko swoją miarą

Większość tych kozaków to kozaki, aż nie przyjdzie kozak

Pomyśl kilka razy zanim weźmiesz nas za wroga, pozdro Tony


[Zwrotka 2: Tony Kilo]

Możesz rzucać mi Avada Kedavra, strzelać do mnie albo wbić mi stal

Jaja mam w przybraniu suko, a zemsty szal

Jak ma kapać słona łza, lepiej w nowy GLA

To, że jestem psychopatą nie tłumacza DDA

Nigdy nie chciałem być, jak inni, One Milion Paco

Trzy mi siedzi z przodu, trzy mi krzyknął prokurator

Nowy perfum siedzi jak ja kiedyś za tą klatą

Tony nowy Caravaggio, kręci twoją dupę, bad boy

Nie dostanę rozgrzeszenie, panie, świeć nad moją duszą

Symbioza ulicy i koszmarów, które duszą

Kości w palcach kruszą albo pękają przez młotek

Kości ludzi kuszą, te noszone szybkim krokiem

Miałem pustaki na hotel, co 5 gwiazdek ma, jak w GTA

Ying-Yang, suko, mam charakter czarny, Vantablack

Brak empatii, ale czy ktoś ją miał dla mnie

Szamię w restauracji dojebane sosem danie

Popatrz Kuba co się stało, gdzie jesteśmy, co za story

Szony same proszą, chcą nam wbijać w plecy szpony

Kandahar to Kraków, czyli wyszliśmy spod wojny

Dwóch dzieciaków, którzy chcieli więcej niż żywot spokojny

Ja mam wyjebane na to jak to skomentuje portal

Lwa nic nie obchodzi, czy coś gada jego pokarm

Mokka do śniadania, moglibyśmy kupić lokal

A jedyne co nam chcieli wróżyć to praca jak lokaj, pozdro Jakub