Monstrum

By Neile

On Nowa Szkoła

Released on July 18, 2014

Thumbnail

[Produkcja - Swag Jak Skurwysyn]


[Zwrotka 1]

Smutni raperzy pierdolą o tym, jak smutno im jest

Mówisz, że życie to dziwka, więc uczyń ją swoją ex

Moje życie to test, chcesz na nim ode mnie ściągać?

Nie wstrzeliwywuję się w klucz, mam inny świata obraz

To naga prawda, mam z nią udaną noc, w tym szale

Nie marnuję powietrza - napełniam dmuchaną lalę

Mam tu slalom tych lalek, celuję w nie amunicją

Myślałeś, że chodzi o seks? - Pistols

Jeśli ta gra jest dziwką, wyciągnę z niej wszystko szybko

Nawet zalany w trupa z wyciagniętym ptakiem; Hitchcock

U mnie nic nowego: parzę Tchibo, smażę cheeba cheeba

Nic się nie zmieniło, ale dzisiaj jest dzisiaj

Inny dzień, ten sam smak w ustach

Ten buch to drapieżny ssak; mangusta

Trafiam jak punk w gusta, pani z irokezem

Odpalam nitro, mnożę ilość przez ilość siedzeń

Nie możesz się doczekać, skończ swój żywot już teraz

Wysadzam scenę - patrz jak monstrum na żywo umiera

Heh, i koniec końców tu żniwo zbieram

Na linii frontu mi stilo zapiera dech

Więc jeśli chcesz, dawaj ze mną

Zresztą mi wszystko jedno

Ja sobie spokojnie czekam

Nie przyszła góra do Mahometa

Dalej sobie dopowiedz

Kiedy przyjdę, będzie już po Tobie

Na siebie zdany, kule ślę w problem

Rozrewolweryzowany rewolwer


[Zwrotka 2]

Nie myśl, że żartuję - Kyny śmiertelnie poważny jest

W moich żyłach lód wciąż, zachowuję zimną krew

Oddaję całe serce grze, trzymam je jak sopel lodu

Szron na moich rękach, ogień w oczach - kontrast żywiołów

Słyszysz czerwień kolorów? Słyszysz, to synestezja

Ocean rzeczywistości, wciąż płynę bez zmian

W rapowym gównie po szyję

Myślisz sobie: "Z takim flow, taki to pożyje"

I chociaż wcześniej mnie przekreśliłeś

Sam z łańcucha tę bestię spuściłeś

Lecz nie mam ani trochę żalu, Kyny

Mam za to torbę pełną szmalu, Kyny

Mówili: "Chcesz? Idź i zarób, Kyny

Nie stój jak fallus, Kyny"


[Zwrotka 3]

Punkt dziewiąta czterdzieści przychodzę po resztę Polski

Znają mnie już dość dobrze tu, w zachodniopomorskim

Wszystkie drzwi stoją mi otworem; Darek otwórz

Schowaj swoją dumę i wyciągnij sobie parę wniosków

Walę prosto z mostu; liryczny bungee jumping

Ty leżysz jak kłoda, patrzysz w ziemię - co to, planking?

Mów mi Banksy, wiozę wóz pluszaków na rzeź

I chyba musisz się martwić - biorę wacków też

Chyba nic do Ciebie nie dociera - ściana; Pink Floyd

Odbijam sobie leniwie o nią piłeczkę; ping-pong

Gram jak nikt, ziom, zabieram złe dziwki do piachu

Zazdrośni pseudokoledzy potrzebują trochę więcej czasu

Daję Ci całą wieczność, i tak mnie nie pokonasz

Chyba, że w robieniu z siebie klauna; Ronald McDonald

Chyba odbiła Ci palma, uderzyła woda sodowa

Zaraz się zagotuję, zaraz wybuchnie Ci głowa

Topi się elektroda, podnoszę temperaturę

Spoko, nie będzie za ostro, to tylko tępe chuje

Trochę ich temperuję, a potem wchodzę na OLiS

Przygotuj ostre noże, bo nie wiesz co się kroi

Więc skończ pierdolić, chyba, że chcesz mnie zanudzić na śmierć

Przestań marudzić, nie myśl, że możesz obudzić mój gniew

Nie, chilluję se, wchodzę w senny wymiar

Otwieram magiczny box, w nim moja medycyna

To mistyczny psalm, otwieram serce, rozdział pierwszy

Posklejane strony, chirurgiczny podział na wersy

Co? Co? Kto się śmieje ostatni? Uśmiech Chelsea

Do twarzy Ci z tym uśmiechem, wszyscy tacy piękni


[Tekst - Rap Genius Polska]