Mrok

By MuZyK

Released on September 3, 2015

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Dzisiaj będę spijał sens z waszych głów

Władca marionetek pożeracz cudzych snów

Jak każdy niegdyś syn a w przyszłości ojciec

Na kościanym tronie bez berła myślę o koronie

I ciągnę wodze by przybyło tutaj wielu

I słońce musi skryć się wisząc w naszym cieniu

Tam gdzie nie ma drogowskazów nie ma śladów

Zbrodni którą na ludzkości popełniają do wiwatu

Banda mych kamratów mamy wspólny asumpt

To pastwisko galaktus pożeracze światów

Od dziś nas tak tytułuj nie ma dla mnie tabu

Tam gdzie cienie istnień wypluwają słowa jadu

Obracam w dłoniach słowem i przechodzę sam siebie

Jakbym przebył rubikon może zostać tylko jeden

Alea iacta est krzyczą do mnie bez ustanku

Już nie wiem czy to dobrze ze wypluwam te album


[Refren 2x]

A kiedy wyjdzie z mroku i spojrzy w stronę łuny

Poznasz go po twarzy i grymasie wielkiej dumy

I nie ma zanim nikogo oprócz tych paru

Którzy jak ogień dają ciepło i garść żaru


[Zwrotka 2]

Słowo dało silę ale dzisiaj nie wystarcza

Wybieraj wytrwałość lub powrotna tarcza

Oni maja dusze a ja chciałbym mieć ich kilka

By w każdej pętli jak w tętnicy tkwiła moja szpilka

Nie będę niósł wam prawdy raczej subiektywny pogląd

Bo tylko ty wiesz jak chcesz zdobyć własny ląd

Masz na względzie własne dobro

Choć dla innych szczery uśmiech masz i rękę szczodrą

W każdym siedzi hedonista najstarszych leków zew

Ujarzmić go to jak oddzielić ziarno od plew

Bywa ciężko a rzadziej się opłaca

Wilki są jak ludzie samotników żre wataha

Nie mówią o tym szeptem nawet gdy krzyk maja w oczach

Bo oddać się słabości to jak spacer wśród moczar

Topielce ciągną w dól chcąc udać się ku górze

Gdybym kiedyś im zawierzył właśnie sunął bym ku chmurze


[Refren 2x]


[Zwrotka 3]

Nie mam nic oprócz tętna i własnego ciała

Bo jesteśmy warci tyle ile potrafimy zdziałać

Sami bez pomocy innych ciał

Ja tez jak flash chciałbym przemierzyć cały świat

Chciałbym wnieść się ponad siebie śmierć kliniczna

Albo wiedzieć co będzie po tym choćby wersja eteistyczna

I nie miało być już nic zamknij oczy i śnij

O pokonanych szczytach i wygranej liczbie dni

Tak mi mówią wszystkie głosy gdy zaczynam tracić rozum

Ile byś mi nie obiecał i tak nie oddam się bogu

Zabierz swoje zabobony nieme krzyki z ambony

Dawno wyrzekł się was ten któremu prawicie pokłony

Nim dojrzysz i dostrzeżesz to gdzie jesteś

I ze nic nie spada z nieba jak gromy z deszczem

Antychryst zdąży wzejść by upaść raz jeszcze

I ostatkiem sił ogłosić siebie nowym wieszczem


[Refren 2x]


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]