Released on June 9, 2023

Thumbnail

[Verse 1]

Znowu wracam, a nigdzie nie uciekałem

Kluczy garści, ja wchodzę po ścianie jak spider

Nie wiem już, czy bardziej label czy under

Gubię się w wyborach, choć Kamil, a nie Janek mam

Kopią grób mi - to stopa, a nie szpadel

Tworzę obrazy, których jeszcze nie widziałeś

Duże głowy znały przed Basquiatem

A ja poleżałbym w wannie, choć dzisiaj poniedziałek

Się nie zmienia absolutnie życia skrawek

Moje kręgi to nadal paru ziomali

Wymyśliłem się dawno jak Lewy albo Kanye

I nie myślę dawno z kim, mam cykl jak aksamit

Zero niespodzianek, że tarota Underwood mi kładzie

Baggy look i ich wzrok jakbym zabił

Zabunkrowany, ale niеbawem siesta

Typie, musiałеm się zbesztać, by się obudziła bestia

Babyface, ale opłaty na bani

Jedyne, czego szkoda mi to, czego nie wydałem

Tani browar i dalekie od Holandii

Kompletnie inny lot, jakby oni byli martwi

Chude przyjaźnie i w kurwę grube gangi

Cały rok narty, a zaczynali od ganji

Tylko ja znałem granice na pamięć

Ale życzę im i chciałbym, by ich świat też był mały


[Hook]

Nie piję łychy, ale siedzimy w Aberdeen

Świat lepszy w oparach moich źrenic

Nie jest za wcześnie, by życie se spieprzyć

Ale wcale też za późno, żeby zmienić (yeah) x2


[Verse 2]

Niewiele słyszę, nie ciągnęli za uszy nigdy

Jeszcze muszę, by się kręciło jak blik-blik

Stara melina dziś pachnie trochę gorzej

Nawet jak nikt nie pomoże to wydaję longplay

Kolejny stop jak Tomasz Knapik

I nie czuję, żeby to był już ostatni

Zdjęty stres jak top cannabis

Ale nie mixuję z wódą, dziś zostawiam słuchawki

Lecę w furzę, by lecieć to przed tłumem

Pijany wzrok został za Edynburgiem

Nie martwię jutrem się, wcale nie przez wczoraj

Dzisiaj wstałem i wiem, że będzie kozak

Lecę w furzę, by lecieć to przed tłumem

Pijany wzrok został za Edynburgiem

Nie martwię jutrem się, wcale nie przez wczoraj

Dzisiaj wstałem i wiem, że będzie kozak


[Bridge]

Kiedyś zamiatałem, dziś zamiatam, synu, nic się nie zmienia, a nic

Dla pajacy jedzie karawana, zgarniam same łajzy i jedziemy w trip

Dla lamusów nie ma z przodu miejsca, wyjebałem śmieci i zacząłem iść

Po swoje jak pierdolony młody Creed, pakuje manat i dziś


[Hook]

Nie piję łychy, ale siedzimy w Aberdeen

Świat lepszy w oparach moich źrenic

Nie jest za wcześnie, by życie se spieprzyć

Ale wcale też za późno, żeby zmienić (yeah) x2