Released on January 24, 2020

Thumbnail

[Zwrotka 1: Miuosh]

Znam na pamięć ten hałas

Miejsc, gdzie nie ma miejsca dla nas

I pisk gdy pęka cisza

Z nim to co mieliśmy w planach

(wszystko i nic)

Każdy dzień na kolanach

Krótki jak oddech

Cichy, jak błagania

Spece od sprzedawania ściem

Ubrali mnie w ten przepiękny dramat

Patrz jak upada ich świat

Popatrz jaki fart, że nie ma tam nas (już)

Zostać tu nie mamy szans

Nie mam siły by kraść, siły żeby wstać (znów)

Wiatr niesie nam ból kroków

W głębi mroku

Momentów przed świtem

Sam wybrałem rok kiedy poczuję spokój

Jak wszystkie bez Bogów ulice


[Refren: Mela Koteluk]

Na własnej skórze sprawdzasz

Poruszasz mnie po ziemie

Opływasz w płacz milczących wysp

Tak wiele, wiele, wiele


[Zwrotka 2: Miuosh]

Byłem ewenementem wyższego tempa

Tam gdzie światło na złoto zakręca

Pamiętam szybkie bicie serca

I duchotę na małych koncertach

To co niosłem w rękach, kładłem na pętlach

W zwyczajny sposób balem się budzić

Zawsze bałem się przestać

Sam wybrałem rok kiedy poczułem spokój

Kiedy poczułem wiarę, ze starczy nam to co zostanie

I że to wiele więcej niż mieliśmy w planie

Trzymać między nami gdy za linią stanę

Tworzycie całość tego co widziałeś

Gdy próbowałeś się odbić od dna

Sam wybrałem rok kiedy poczułem spokój

I kiedy upadł ich świat


[Refren: Mela Koteluk]

Na własnej skórze sprawdzasz

Poruszasz mnie po ziemie

Opływasz w płacz milczących wysp

Tak wiele, wiele, wiele

Rozpylasz w palach pamięć

Soczystych młodych liści

Niewinny jak jaskółczy sen

Tak wiele, wiele

Aż znajdziesz mnie


[Zwrotka 3: Miuosh]

Znam na pamięć te słowa

Listę tych, których będę żałować

I wkurw gdy leci się w dół

By tam znów zacząć od nowa

(wszystko i nic)

Najpierw psuje się głowa

Gdy nie umiesz chować złości do tego

Tyle lat byłem gotów zmarnować dla czegoś tak bardzo marnego

Patrz ile puściłem z rąk

Tylko po to by nie być już tylko stąd

Jak dom, który mógłbym spalić do ziemi

Razem z tym, czego tak bardzo nie chcemy

Nie czuję tremy i strachu przed chwilami

Których stad jeszcze nie widzę

Kiedyś się wszyscy kończymy

Jak nasze bez Bogów ulice