Released on June 26, 2014

5K Views

Thumbnail

[Produkcja: Foux]


[Verse 1]

Zawijam wzrok, nie patrzę w tamte strony

Liczenie na cokolwiek, to skrzywiony algorytm

Ta jebana świadomość bardziej wkurwia mnie niż boli

Choremu najciężej jest się przyznać, że jest chory

Trzeźwość rozumu, niestabilność dłoni

Swój ogon najpierw trzeba dojrzeć, żeby potem móc go gonić

Przy skroni szpikulec, kruszę nim lód na drinki

Koledzy woleli ulec, zostałem ja i mój nagi instynkt

Nie było mi wstyd stać przed Tobą nie wiedząc gdzie

Skończę dziś, z tym i kim jutro obudzę się

Świat ciągle każe nam biec

Zostaję tutaj bo chcę

Chuja wiesz o życiu, niewiele więcej wiem

Każde słowo może przynieść skandal

Skaczą do gardła

Niespieszno mi cokolwiek nagrać

Jedyne co mnie trzyma w tym, to kolejna najba

Countdown final


[Refren]

Niczym pierdolony absynt chcę cię zabrać stąd

Choć wiem, że następny krok to błąd - idziemy w to

Zamknij oczy, otwórz dłoń, gruz spod nóg nam ucieknie

Wszystko, co słyszałeś do dzisiaj to brednie

Po twarzy cieknie... pot ze łzami, chuj z tym... co pod nami

Póki tylko jeszcze czuję nasz oddech

Zostawić ich, to teraz nie problem

Nie widziałem tam nic, co by mogło być dobre - to chory syf...


[Verse 2]

Tanie hotele pachną inaczej niż wszystko

Krochmal prześcieradeł tłumi całą tanią bliskość

Przemiał istot, zapomina o tej mojej

I jak na złość, sam nie chcę dziś pamiętać o niej

Twoje skronie, gdyby mogły wyjebały by w powietrze

Lata - ponoć to top jest, o dziwo pamiętam lepsze

Nie liczę ile już, już nie liczę ile jeszcze

Cóż... Gadaj mniej kurwa, lej prędzej

Fly high, mam lot jak Danzel

Prime time - każ podnieść im ręce, graj

Wiesz, choćbyś miał paść po chwili

Nie raz już Cię podnosili, co to ten jeden raz więcej

Dla niej byłby to cios w samo serce

Niczym ostrze, przebiłby ją mój widok z nimi

I może godzinę temu opuściłbym to miejsce

Teraz nie ma chuja żebym znał limit


[Refren]

Niczym pierdolony absynt chcę cię zabrać stąd

Choć wiem, że następny krok to błąd - idziemy w to

Zamknij oczy, otwórz dłoń, gruz spod nóg nam ucieknie

Wszystko, co słyszałeś do dzisiaj to brednie

Po twarzy cieknie... pot ze łzami, chuj z tym... co pod nami

Póki tylko jeszcze czuję nasz oddech

Zostawić ich, to teraz nie problem

Nie widziałem tam nic, co by mogło być dobre - to chory syf...