Trapokalipsa

By Miszel

On Czarny koń

Released on November 13, 2024

Thumbnail

[Intro]

Miałem do tego nie wracać

Historia zatacza koło, jak myślisz, że spadam to wykonam atak

Mam jedną zasadę, co, kurwa, mnie tworzy to nigdy tu więcej się już nie poddawać

W chuju mam, kto będzie pierwszy lub drugi, bo wyścig dla szczurów mnie więcej nie jara

I w chuju mam pieniądz — te sztuczne wartości, jak człowieka szata mnie ozdobi praca


[Zwrotka]

Zobacz co zrobiła branża, zobacz, kto się dziś opłaca

Nie ma muzyki jest viral

Zobacz, co zrobią raperzy na na TikTok'u, żebyś ich, kurwa, nie zapomniał sprawdzać

Nie to, że nie kumam świata, bo ewolucja to sprawa normalna i jasna

Kiedyś jebali YouTuber-a za rap, a teraz się rola tu, kurwa, odwraca

O, jaki pusty ten nasz świat, klaszcze się tam, gdzie jest kaska

Ostatnia fala, co zalała rap, zamieniła talenty na industry plant'a

Wyszła kolejna zabawka, dzisiaj nie znudzi się w rękach zabawa

Z kranu przestanie przelewać się sosem to na nowy model zastąpią Cię — nara

Miszel to Traper jest nadal

Cały czas brudne mam ręce od tego, co tu w kuluarach się dziś odpierdala

Nie będę Ci zgrywał świętego, bo sam zobaczyłeś, jak ja się potrafię sprzedawać

I kurwa, ja będę tu nadal próbował zarabiać

Bo nie winię gracza, to tylko ta branża jebana, po prostu się, kurwa, zjebała

To chyba pora na update, pieniądze sterują światem, wow

Piszę to z tego bieguna, z którego wrzuciłem dzielnice na mapę (Sam)

Kurwa, dotarłem tu, gdzie się znajduję i na dobrą sprawę sam oddałbym wszystkie platyny i złota i diament, by, kurwa, zawrócić i cofnąć się w czasie

Świata nigdy nie naprawię, karuzela kręci dalej się, nie zatrzymasz jej, nawet jak pozbierasz wszystkie szmale w najcenniejszym nominale

Zawsze biedniejszy w ryj dostaje, zawsze ten na dole będzie dojeżdżany

Zawsze ten na topie będzie wyśmiewany, zawsze ten, kto robi krzywdę będzie jebany

Robię to, kurwa, przede wszystkim tylko dla siebie, przepraszam, jak zawiodłem znowu

Jakbym nie poznał Dawida Szynola to dalej bym siedział poszyty na bloku

Proszę się rozejść wracajcie do swojej zabawy lizania se jajek na forum

Wszyscy jesteśmy ofiarami losu i własnych wyborów zostawcie mnie, kurwa, w spokoju


[Refren]

Ile spalonych dróg? Dalej czekasz na cud?

Ile zmarnujesz czasu zanim oczyścisz z głowy ten brud?

Wczoraj sobie zaufałem — dzisiaj największy wróg

Nie potrafisz docenić tego, co zbudowałeś ze snów

Który raz słyszysz "głód"? Który raz słyszysz "ból"?

Ile razy zawiodłeś kogoś, kto wskoczy za tobą w grób?

Wczoraj sobie zaufałem — dzisiaj największy wróg

Nie potrafisz docenić tego, co zbudowałeś ze snów


[Outro]

Trapokalipsa, skurwysynu