realtalk

By Miszel

On NO FACE

Released on April 29, 2022

Thumbnail

[część I]


[Zwrotka 1: Miszel]

Grrrrra! Nie obchodzi mnie wczoraj

Nie obchodzi pierdoła, bo wstajemy z kolan, to nasza obrona

Nie chciałem już konać, tym bardziej nie chciałem zaczynać od nowa (Grrr!)

Jak jebany puzzel, musiałem na siłę wszędzie dopasować

Głaskali po głowach, jak wciąż narzekałem i prosiłem Boga

Teraźniejszość - dzisiaj znaczy przeszłość

Przepisywałem zeszyt, to porażka stała się lekcją (Prrrrah!)

Znaleźć swoje jutro mogło zagubione dziecko, mogłem zdechnąć

I teraz zobacz jaki w kraju robię terror

To jest trap! Wiesz jak jest (Grrrr, pow!)

Byłem z tym sam, nie liczę strat, dziś przez to zarabiam hajs

Myślisz, że znasz, jak znałeś z tych lat, a jedyne co, to kojarzysz twarz

Dziś biorę na barki cały mój świat, ostatni śmieję się sam, jak robię mój trap, to cardio

Mam tylko czas na tarczy, starczy, wychodzę z tarczą

Mój ból mą pracą, rana jest blizną, moje odbicie jest prawdą

Tu zdrowia nie kupisz za banknot, jak ci zabiorą, niech za to zapłacą

Bo, kurwa, już lepiej ominąć bogactwo, niż minąć się z pasją (Grrah!)

[Przejście: Miszel, skrecze: DJ West]

Tu! tu! tu!

Wiesz jak jest

Wiesz jak jest

Wiesz jak jest

Wiesz jak jest


[część II]


[Zwrotka 2: Miszel]

Życie mnie już bawi

Obrazuję tyle wokół twarzy wyrazami waszych śmiesznych komentarzy

Pijąc nasze zdrowie, to bym skończył najebany

Życie było chore, zanim doszło do zarazy

Wszyscy są zwyczajni, wszyscy są normalni

Szkoda, że odbicia w krzywych lustrach przeglądamy

Dzisiaj są ekrany, gramy, kwit

Dziś mamy świat w swoich rękach, ale cudze życia oglądamy

Wszyscy tacy sami

W Polsce rap jest echem, które niosą różne stany i nie mówię, że zjarany znowu piszę teksty w lesie

Ale o tym, że tu wszyscy są po prostu tacy sami

Wszyscy tacy sami

Sami oraz swoi, póki pasujesz do rany albo dajesz więcej money

Nieważne, co mówisz za plecami, śmiej się razem z nami

Pliki, pliki, pliki, żywią nas tu z kolegami

Teraz zamilcz (Ćśśś)

To minuta ciszy za tych, którzy udawali, chuj z tym

Jak to dzisiaj nazywamy, najedzeni banknotami, jednakowe mamy na buzi wyrazy

Zgodnie z zasadami, ostry, obcinany przez świat, który zaczyna się walić

Nie wiem, czy mamy uciekać, czy ratować go przed nami

Chyba wolę sam stać, roześmiany

Dzieci jednej wiary, wszyscy tacy sami

(Miszel to jest Traper!)

Czasem muszę chyba to wykrzyczeć, żeby dobrze się przedstawić

Ciągle rzucam emocjami, czytaj ciągle walczę z tymi nałogami

Razem z kolegami, wszyscy na was oko przymykamy

Wszyscy tacy sami, pochowani za filtrami

Ale we no stuk-stuknij dwa razy, masz hajs i twarz za staż

Nie, w dupę se wsadź ten palec jak like, chuj z wami

Wszyscy tacy sami

Nie masz dla mnie siana, nie zawracaj mi gitary, mój czas, moje sprawy

Pierdolę zwady i damy i pierdolę zasady, nie obchodzą mnie twoi koledzy dzbany, spadają kasztany

Ja, na moich torach tylko same super składy

Byku, nie poczujesz z nami bani

Berety na głowę zakładamy, ale szyjemy je sami

Pozdrowienia Kamil, pozdrowienia [?], shoutout Leicester, QQ, Mati

Pozdrowienia Twardy, pięć młody Oski i Pasta razem z rodzinami

Oraz piona dla każdego, kto jest z nami, razem wygrywamy

Reszcie pozostawiamy opary naszej wiary i opary tej zajawy, także profit dalej z wami

Wszyscy tacy sami, realtalk jedziemy z kurwami, Miszel


[Outro: skrecze: Dj West]