Released on November 8, 2021

Thumbnail

[Intro: Miszel]

Chwile ulotne jak krople, jak życie przeglądasz, na ekran coś kapie

Moja ironia, to z czystego topa wykręci swe brudy, jak pranie

Głuchy na słowa, bo widzę jak życie zagłusza mi mą słabą pamięć

Jak umrę samotnie, to po moich słowach coś tu pozostanie na amen

[Refren: Miszel, Miszel & Nicole Tymcio]

Modlę się w ciszy i wiem, ciągle pada deszcz

Ciągle zabiera mi tlen i nie wiem, gdzie dalej mam biec

Więc proszę Cię, powiedz mi, proszę, gdzie odnaleźć sens?

Gdzie i po co mam biec, żeby uciekać już do lepszych miejsc?

Ciągle przepalam ten stres, a moje życie ciągle krwawy deszcz

Spływa to ze mnie powoli, jak krople po pękniętym szkle

I proszę Cię, proszę, proszę, ratuj mnie

Nie chcę odpłynąć daleko od tego, co daje mi tlen


[Zwrotka: Miszel]

Jak liść, gotów do lotu, w moją piątą porę roku

W ciemnym świecie swego mroku, nie zobaczysz antidotum

Tam puste samary i dźwięki gitary, jak Hendrix, to struny worków dla przegranych osób

Jeśli nie łapiesz tematu, to traktuj to jako drogowskaz od losu

Wybierz kuriozum, zamiast po dragi dla bani, lepiej do głowy po rozum

Wciąga mnie tylko Twój zapach, on wskazał mi ścieżkę, co trzyma przy zdrowiu

Uzależnisz się jak opium, dlatego nie chcę Cię stracić i zrozum

Tripuję z Tobą jak Figo, droga bez opcji powrotu

[Refren: Miszel, Miszel & Nicole Tymcio]

Modlę się w ciszy i wiem, ciągle pada deszcz

Ciągle zabiera mi tlen i nie wiem, gdzie dalej mam biec

Więc proszę Cię, powiedz mi, proszę, gdzie odnaleźć sens?

Gdzie i po co mam biec, żeby uciekać już do lepszych miejsc?

Ciągle przepalam ten stres, a moje życie ciągle krwawy deszcz

Spływa to ze mnie powoli, jak krople po pękniętym szkle

I proszę Cię, proszę, proszę, ratuj mnie

Nie chcę odpłynąć daleko od tego, co daje mi tlen