Released on June 14, 2020

36K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

97 jak Nike, Ninety-Seven quids got in my pocket

Dziś życie w łapie, drill eases diseases like papier

Wszystko wokół jak zasięg, łapiesz? Doceń stratę po stracie

Tak znalazłem swój patent, got my heart slaughtered like savage

Ej, ja nieśmiały, tam dawniej grałem w piłkę, no shit about trappin'

Kiedy jesteś za słaby, pierwszy musisz rzucić swój kamień

Miałem upaść, więc wstaję, ten cash keep callin' me raczej

Znowu chcę go odebrać, ale bardzo słaby mam zasięg

Garbage, ale sam still

Running po cabbage, a nawet nie jestem weganem

Moda na bycie zielonym się kończy, gdy wracam czerwony nad ranem

Śmieją się z niego, bo homo, bo czarny, nie biały, bo w duszy ma wiarę

Ludzie zamykają oczy tym zdrowym, bo sami nie wiedzą co dalej Gdy zostaną sami i znikną ziomale jak farba na ścianie

Za drobne uczynki wymieniać chcą twarze, bo bycie poprawnym się dzisiaj sprzedaje

Ja ciągle wulgarny, na zmianę spłukany, przy sianie, na zjeździe, na haju, pijany

A gdy potrzebuje mój ziomal pomocy, to rękę do niego podaje, nigdy nie udaję, witamy na blokach

W miejscu gdzie sypie się koka na fona, nikt nie ćpa na pokaz

Słowa otuchy są kruche jak mury przyszłości z pieniędzy za towar

W dupie mam słowa, że każdy narzeka na życie, bo zjechał po prochach

Me and the mandem, no worry, but livin here la vida loca, Ligota

Ziomal opaskę na nogach tu nosił, by nie musieć w pierdlu kiblować

A drugi się kurwa powiesił bo nie chciał z depresji umysłu ratować

Gdzie jeden tamtego skatował, bo widział jak grafa kolejny malował

Jak tylko wyzdrowiał trenował z ziomami, by w odwecie wjechać w trzy fury na wroga i wrócić na lokal

Siedziałem za barem tam między tym wszystkim i tylko pisałem o blokach

Słuchałem historii pijaków i tym, którym oczy błyszczały jak brokat

Ziomale wpadali na bola i bilard jak stówa po stówie w hot slota

Na skrzynkach po piwie siedziałem stukając w literki, układając słowa

Bo chciałem zbudować coś więcej niż chłopak co otwiera lokal i leje ten browar

I morda mi mówi, że kozacka zwrota i pyta dlaczego tak krzyczę

Nie szkoda mi gardła, mu mówię, bo zdarte mam serce i nie umiem kochać

I lubię rapować, nie lubię jeść ryby i białego sosu, bez kawy nie żyję, bez ciebie nie piję, bez blety nie palę i tak sobie żyje

Gonię marzenia jak chwile, co mi uciekają z pamięci jak ludzie, których przekreśliłem

Na zawsze minie mój czas kiedy żyję, więc chcę, żeby znaczenie miało jak zginę

I zostawię tutaj po sobie te chwile zamknięte w muzyce jak krew w mojej żyle

Traper to Miszel, a czasem to driller, stop playing my feelings

Lata minęły tak szybko, że nawet sam nie wiem, kiedy te momenty na trap zamieniłem

Wszystko się miesza jak dragi po alko, nawet jej obrazy już dawno rozmyłem

Mam pamięć tak słabą, że zaraz zapomnę kim w ogóle byłem

I w tyle zostawiam za sobą to wszystko co było, bo liczą się tylko te chwile, którymi dziś żyje i los nimi szyje

Dawno godziny zliczyłem, po nocach balanse jak spacer po linie

Myślałem za dużo o życiu, o mojej rodzinie, przyszłości, dziewczynie

Dziś zrozumiałem, że ból jest przyzwyczajeniem, które nigdy nie minie

Więc skumaj ten styl


[Zwrotka 2]

Trappin' and drillin' and trappin' and drillin', no fear (Never)

Been foreign like Fivio low life livin' in Leicester killing it still (better)

Still whippin' that faster, cooking that pasta, eating the tracks no meal (tracks)

No regrets i'm a bastard wearing that vest on me you shot no kill (Piff)

No hoes, no worries big deal, peng ting my rate can you feel

Aight, cool, large vein no pill, no stress, I smoke 'n chill

Og my kush in the air, air max on feet, it's clear

She wants to kiss my lips, her hips on me, i'm a player

I'm ballin' like Ryan, talking bout riot, crime like grime no Giggs

No Drake on me, I'm running through the six with yo bitch

LE1 4QF my crib you know that shit we lit

I do my thing, yo eyes on me and still, keep it drill

Miszel