Released on March 20, 2025

Thumbnail

[Refren: Miszel]

Gdy jadę Kościuszki, trudy zakładam na bary

Szyba przyciemniona, tak jak moje okulary

Widzę zjazd na Mikołowską, lubię zjechać z autostrady

Kocham moje miasto, co rozumie moje wady

Kocham moje miasto, Kato non stop

Żyję tutaj na sto, tutaj mogę zasnąć

Tęsknię za tym miastem, kiedy zwiedzam cały kraj

Nigdy nie zamienię tego miasta (Ay, ay, ay, ay)


[Zwrotka 1: Miszel]

Gdy otwieram oczy słońce pada mi na twarz

Katowice, szósta rano, ale już nie mogę spać

Zawijam zaraz do studia, tam już czeka na mnie brat

W bani już przygotowany bilans zysków, strat

Kilka wersów, trochę dźwięku, trochę kolorów i barw

Które czekają bym wyrzucił je z siebie na ten track

Put in on the map, put me on the map

Nie powiem, że będzie lepiej, wiem, jak wygląda ten świat

Katowice non stop, gonitwa za forsą

Progres non stop, będzie dobrze, mordo

Miasto nie śpi nocą, bo pracują albo błądzą

Czas znajdziesz na miłość albo oddasz go pieniądzom

Ważne żebyś nie poświęcał go spalonym mostom

Znam to, mordo, jestem z Kato, mordo

Dobrze znam tutaj każdego, dobrze znam każdy blok

Do zobaczenia na mieście, jeśli nie znamy się wciąż


[Refren: Miszel]

Gdy jadę Kościuszki, trudy zakładam na bary

Szyba przyciemniona, tak jak moje okulary

Widzę zjazd na Mikołowską, lubię zjechać z autostrady

Kocham moje miasto, co rozumie moje wady

Kocham moje miasto, Kato non stop

Żyję tutaj na sto, tutaj mogę zasnąć

Tęsknię za tym miastem, kiedy zwiedzam cały kraj

Nigdy nie zamienię tego miasta, Kato for life


[Przejście]

Dzień dobry Katowice i cała metropolio GZM, minęła godzina 7:30, słońce unosi się nad horyzontem, a temperatura w stolicy Górnego Śląska wyniesie przyjemne dwadzieścia stopni

Kato!

[Zwrotka 2: Fokus, Rahim, Fokus & Rahim]

Gdy jadę DTŚ-em, przed rondem odbijam z trasy

Silesia, Dębowe Tarasy i odpinam pasy

Kiedyś Kce — kto ma wiedzieć, ten wie

K C H C, no T, ale zmieniły się czasy

Liryczny asasyn niewidzialnych ogrodów

Opuszczone szyby, GTA bez kodów

Niewidzialna rzeka, rzeki samochodów

Wracam, choć uciekam i urzeka mnie to znowu

Idę na Dolinę dziś lub na Marynę

By trochę więcej mieć i trochę bardziej być

Zanim odpłynę gdzieś w inną krainę

Chcę trochę więcej czuć, by trochę bardziej żyć

Znam tu każde podwórko i każdy budynek

Synek, tak jak Ty rynek, jak własną kieszeń ten cały kontynent

Każdy centymetr, w swoim rodzaju jest jedyne

To miasto, na sto, z nim czynem, słowem i rymem

Patrzę na twe wnętrze na dwudziestym siódmym piętrze

Cykam z góry zdjęcie, cyk, popijając senchę

Znają me rejony, kiedyś tu bywałem częściej

Tutaj mój habitat, moje ziomy — za nich ręczę

Z Miko do Kato przez Piotro jedna prosta

Transfer cugiem, no bo lubię szybko się tam dostać

Potem wracam pląsać, gdzie trzyma rękę rąsia

Kiedyś bajtel z gór niczym dziś bliski sąsiad

Miałem chatę pomiędzy gwiazdami, a Torkatem

Za tym rzut beretem na magiczne Bogucice

Do Mega z dobrym rapem, czy Hobbita z dobrym stuffem

Te bloki dały vibe, który słuchasz dziś na płycie

Młodzież znów zakłada luźną odzież i nasz T-shirt

Po-po-poka się dokłada, kiedy zaprasza nas Miszel

To zwiastuje kiełbie we łbie, no a w łapach kisiel

Gdy mierzę twe oblicze wzrokiem, niczym bazyliszek


[Refren: Miszel]

Gdy jadę Kościuszki, trudy zakładam na bary

Szyba przyciemniona, tak jak moje okulary

Widzę zjazd na Mikołowską, lubię zjechać z autostrady

Kocham moje miasto, co rozumie moje wady

Kocham moje miasto, Kato non stop

Żyję tutaj na sto, tutaj mogę zasnąć

Tęsknię za tym miastem, kiedy zwiedzam cały kraj

Nigdy nie zamienię tego miasta, Kato for life

(Kato for life, Kato for life, Kato for life...)