Released on March 26, 2026

Thumbnail

[Zwrotka 1: Patryk Slatt]

Próbowałem go wysłuchać, niestety nie dałem rady tego

Nic poza tym, chyba zrobię to na raty

Nie widzę napisu, kiedy gram w otwarte karty

Ale nie robię na czuja, bo wtedy nie widzę szansy

Krok mój, skosztuj, wal prosto z mostu

Brak czasu i brak wzorców

Za dzieciaka nie czułem tak myśli na tym bloku

Jestem, jaki jestem, chyba miałem jakiś powód

Na sobie Timberlandy, idę w góry, to nie Alpy

Ludzie obok mnie wiedzą, że to nie są żarty

Jak mamy brać okazje to tylko, jeśli są fakty

Jak mamy brać okazje to tylko na koniec pracy


[Refren: Miszel]

Zostawiłem przeszłość, ciągle uczę się na błędach

Chcę odnosić sukces, więc nie mogę zwolnić tempa

Nie martw się, jak coś Ci nie wychodzi, dzieciak

Jak przespałem szansę, pojawiła się następna

Mój bagaż doświadczeń to nie Goyard

Co mnie nie zabiło leży na mnie, jak zbroja

Mój bagaż doświadczeń — paranoja

Jak mnie nie zabije zrobi to monotonia


[Zwrotka 2: Skała]

To, co mam za sobą, ej, nie pomieści Goyard

Nie patrzę do tyłu, nie mogę się cofać

Ostatnio monotonia, nie mogę tak funkcjonować

Czas szybko upływa, gdy robię odsłuch na blokach

Nagła, cały stos, ile by nie było to przepalę tego więcej

Sesja, dzień i noc, nigdzie się nie ruszam, cały czas to samo miejsce

Ciągłe obliczenia, interes za interesem

Powróciła chmura, z każdej strony tylko przester

23s na [?], razem napełniamy kieszeń

Nie wykorzystałem szansy, ale i tak to zdobędę

Nie pytaj znów, czemu jestem zamulony

Duża blet — czerwone oczy

Dużo toksyn, jak się ich pozbyć?

Wiecznie jestem niezadowolony

Dziennie nowe koszty, coraz więcej roślin

Coraz więcej porcji, dwadzieścia trzy powody


[Refren: Miszel]

Zostawiłem przeszłość, ciągle uczę się na błędach

Chcę odnosić sukces, więc nie mogę zwolnić tempa

Nie martw się, jak coś Ci nie wychodzi, dzieciak

Jak przespałem szansę, pojawiła się następna

Mój bagaż doświadczeń to nie Goyard

Co mnie nie zabiło leży na mnie, jak zbroja

Mój bagaż doświadczeń — paranoja

Jak mnie nie zabije zrobi to monotonia


[Zwrotka 3: OG Oziiee]

Wiem, jak zabija uczucie, gdy problemy rosną w siłę

To, że walczysz z nimi oznacza prawdziwe skille

Młody, sam też nieraz w martwym punkcie byłem, nie straciłem głowy

W miejscu, w którym żyję, jak coś chcesz, musisz to zdobyć

Tu o szczęście raczej jest ciężko

Zostawiamy z tyłu pierdoloną przeszłość

To na końcu dopiero podzielę się ścieżką

Ile bym nie zrobił to i tak będzie za mało dla mnie

Bo im więcej pytań w głowie, to tym mniej mam odpowiedzi na nie

Problem za problemem nawarstwia się, przez co trochę zryto banię

Spoko, morda, nieraz byłem już w dużo gorszym stanie

Wszystko biorę na barki i pod górę to wniosę sam

Ludzie dzisiaj — marionetki, obserwuję to, jak Sason

Świat się staje szary, nie wiem, gdzie potracił kolory

Pozostaję ciągle sobą, mimo, że zmieniły czasy się

Za długo już byłem w cieniu, tak, jak ukryty we mgle


[Refren: Miszel]

Zostawiłem przeszłość, ciągle uczę się na błędach

Chcę odnosić sukces, więc nie mogę zwolnić tempa

Nie martw się, jak coś Ci nie wychodzi, dzieciak

Jak przespałem szansę, pojawiła się następna

Mój bagaż doświadczeń to nie Goyard

Co mnie nie zabiło leży na mnie, jak zbroja

Mój bagaż doświadczeń — paranoja

Jak mnie nie zabije zrobi to monotonia