Released on July 2, 2019

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Rób swoje, oni niech wiedzą

Niech w to uwierzą

Mów kiedy milczą i biegnij gdy siedzą

Ich oczy wszystko powiedzą

Wszyscy tu widzą każdego

Wszyscy tym palcem cię śledzą

Wszyscy wciąż kłamią i bredzą

Wszystko by budować ego

Wszystko by rujnować ego

Wszystko dlatego, by pokazać ego, a bez wi-fi nie ma żadnego

W tej sieci mam zasięg do złego

Dzisiaj mam spokój od tego, bo skończył się pakiet

Więc wbijam na rejon z kolegą i nie chcę niczego innego

Nie chcę niczego innego

Nie chcę niczego, prócz tego, co mam od bliskiego każdego

Bez wsparcia nie zbudujesz tutaj niczego

Bеz skrzydeł nie odfruniesz kurwa dalеko, daleko od tego

Uciekam aferom, bo mam swoje ego

Nie chcę żadnego innego

Sam dojdę do tego wszystkiego dobrego

Nie podchodź jak robię dinero

Pozdro traperom

Pozdro pozerom, co nawet nie wiedzą jak smakuje pieniądz

Naprawdę nie wiedzą o nockach po dniówce, by nagrać cokolwiek nowego, jak zwykle dobrego

Miszel numero

Jeden nie zero

Drugich szans nie ma i elo

Trzy czwarte wróci na pewno

Pięć biję tylko kolegom, co wierzyli ze mną w rozpierdol

Robimy nie tylko ręką

Nikt głodny nie będzie ze mną

Wilki ze stadem tu jedzą

Sześć zer przede mną

Za mną wataha, to będzie nasz sezon


[Refren]

I tylko widzę ich kiedy przeglądam snapy

Jak odświeżam głowę, to nie barber podczas pracy robi cięcie

Środek lasu, robię zdjęcie swojej japy

Wrzucam je na story, żebyś mogła je zobaczyć

Wyrzucam swoje naboje, żebym nie mógł strzelić gafy

Kiedy znowu koniec staje się początkiem straty

Nie chcę już nikogo stracić, nie chcę już nikogo zawieść

Skoro z serca spadł mi kamień, no to chcę pokazać papier


[Zwrotka 2]

Z nikim tak dobrze jak z bratem, ziomale trzymają się razem

Resztę zostawiam na barze kelnerom na tacy, gdy płacę za każdą z przystawek

Każdy przystanek na trasie, sny tylko mam jak na żądanie, bo prawie nie palę

Łamię zasadę na razie, gdy znowu po czasie się widzę z ziomalem, to zawsze z nim palę

Dziś kurwa nie palę, bo ma do mnie dalej, studiuje normalnie dziś w Anglii

A dalej jest bratem i dalej najbliżej zostaje

Jak mam go kurwa nie nazywać bratem?

Dla nas rodzinne jest zapierdalanie, by osłodzić życie i tacie i mamie

I dumę dać całej rodzinie, a na tych co w to nie wierzyli dziś mam wyjebane

Nie pytaj dlaczego

Jak oni śpią, to niech leżą

Czekaj, przepraszam każdego

Nie kopie się leżącego, więc wstawaj po swoje, bo żywcem cię zjedzą

Czas to nie pieniądz

Życie jest jedno, ten pieniądz tu kręci tą ziemią, ja jeszcze pod ziemią

Jak szukają pieniądz, niech kopią, a znajdą mnie jeszcze na pewno

Czekam cierpliwie na dole z nadzieją

Uczucia z lodu, a marzenia szybciej topnieją

Oni mnie nie rozumieją

Dzisiaj mnie nie rozumieją

Jutro powiedzą, że świeżo

"Pozdro mordeczko, szanuję od tego...

Znaczy pierwszego numeru"

Pierdol się, pierdol, i pierdol, i pierdol

Dopij Aperol i elo


[Refren]

I tylko widzę ich kiedy przeglądam snapy

Jak odświeżam głowę, to nie barber podczas pracy robi cięcie

Środek lasu, robię zdjęcie swojej japy

Wrzucam je na story, żebyś mogła je zobaczyć

Wyrzucam swoje naboje, żebym nie mógł strzelić gafy

Kiedy znowu koniec staje się początkiem straty

Nie chcę już nikogo stracić, nie chcę już nikogo zawieść

Skoro z serca spadł mi kamień, no to chcę pokazać papier


[Outro]

Miszel Traper