Człowiekiem gardzi człowiek, prawda Czesławie Niemenie?

Nienawidzę mego życia, zaraz chętnie coś rozjebie

Tak bardzo brakuje mi ciebie, tych wspólnych chwil

Wtedy się szczerze uśmiechałem, dzisiaj brak mi na to sił

Człowiekiem gardzi człowiek, prawda Czesławie Niemenie?

Nienawidzę mego życia, zaraz chętnie coś rozjebie

Tak bardzo brakuje mi ciebie, tych wspólnych chwil

Wtedy się szczerze uśmiechałem, dzisiaj brak mi na to sił

Ludzie jesteśmy tu równi

Będę powtarzał, bo durni

Pogrzeb na czarno, za nudny

Wolę utopić się w próżni

To zbawienie przestać istnieć z dnia na dzień

Ta tęsknota stale zabija mnie

Człowiekiem gardzi człowiek, prawda Czesławie Niemenie?

Nienawidzę mego życia, zaraz chętnie coś rozjebie

Tak bardzo brakuje mi ciebie, tych wspólnych chwil

Wtedy się szczerze uśmiechałem, dzisiaj brak mi na to sił (dzisiaj brak mi na to sił, naprawdę brak mi na to sił, brak mi sił, brak mi sił)

Dewastacyjna obsesja, mój mózg się zawiesza jak pająk, który ciągnie po linie

Zabrali mi szczęście, zostawili serce

Mam pełną świadomość, dlatego tak cierpię

Człowiekiem gardzi człowiek, prawda Czesławie Niemenie?

Nienawidzę mego życia, zaraz chętnie coś rozjebie

Tak bardzo brakuje mi ciebie, tych wspólnych chwil

Wtedy się szczerze uśmiechałem, dzisiaj brak mi na to sił