Powiedziała, że jesteśmy już tak blisko, że się nie da bliżej
A potem powiedziała, że to jednak za blisko i może kiedy indziej
Zresztą zobaczymy jak to wyjdzie
Ten moment kiedy się nie widzę już w żadnym pomyśle na życie
I to już nie picie co weekend
To picie za życie
Jak kiedyś cokolwiek straciłeś co się nie wpisuje w twoją winę to to rozumiesz typie
Nie chodzi o wybitną siłę a o człowieczeństwo w ludziach co o brak takowego ich nie posądziłeś
Otwierasz oczy jak wisisz na linie
Niezla fazka co o mały włos Ci rozjebała życie
Wiem o czym piszę, wiem jak żyje
Się nie odbijam w negatywie bo zrobiłem zdjęcie co się śmieje na nim dosyć dobitnie
To ponoć prawda albo się zgubiłem
Podobno padasz przy mojej logice i dlatego tak nienawidzę wszystkich ludzi co nie kumają tego co słyszę i widzę
Mam syndrom opiekuńczo ratowniczy
I f43.2 proszę puść to na tablicy
Niech Ci polajkują posta znajomi rodziców
I randomowi znajomi co ich gdzieś poznałeś przy piciu
Jak to Cię utrzymuje przy życiu
Heh, jestem ambitny jak zmiany nastrojów
I to jedyne co mnie kiedyś trzymało przy życiu
A na razie to tylko zmiany nastrojów które gdzieś zostały chociaż dawno Ciebie już nie ma w tym życiu
Liczę, że Cię nie będzie chociaż mam nadzieję
Ginie ostatnia matka głupich, a, że nienawidzę głupich to sam z chęcią głupią sukę zajebie
Brak mi w duszy żalu do siebie, nie brak szklanych butelek
I cudzych rąk wystających kiedy zaglądam sam sobie w kieszenie
Żeby sprawdzić, czy zostało coś z tych szklanych butelek
Czy to tylko zalane wspomnienie i panika na myśl, że muszę żyć by mieć więcej
Czy muszę żyć, żeby komuś dać serce
Dostalem solidna lekcje jak dostać w ryj i potem chcieć więcej
Chciałbym wierzyć, że to przez masonerię
Albo, że każdy jest npcem, a ten świat to jest mój serwer
Chciałbym już nie myśleć o Tobie więcej
Ale się nie rozerwę
Rezerwuje miejsce przy stoliku przy którym sam od lat siedzę
I zamawiam to samo co zawsze - czyli w sumie sam nie wiem