Jestem kłamcą

Wszystkie ludzkie uczucia są mi obce

Jestem zdrajcą

Emocjonalnie małym chłopcem

Moje serce jest z tektury

A moja dusza z bibuły

Ranię wszystkich wokół siebie

Naprawdę chciałbym być czuły

Mój kręgosłup moralny

Masz na myśli to źdźbło trawy

Który łamie mój pociąg

Szybszy niż stąd do Warszawy

Jestem zły, nie nadaję się do życia wśród ludzi

Mam kolekcję masek

Pozór nie jest w nich ukryty

Mam tam uśmiech, smutek, gniew

Gniew, który się w tobie budzi

Gdy orientuję się, że maska ukazuje prześwity

Jeśli myślisz, że wiesz o mnie kurwa cokolwiek

To znaczy wiesz o mnie mniej, niż o obcej ci osobie

Jestem zamknięty w klatce, przez to rolę gram

Boję się, ze się nie zmienię, nie dojrzę

Umrę sam

Cięgle muszę wykręcać się ze spirali własnych kłamstw

Wiruję w konsekwencjach dawno już wygasłych spraw

Mam zawroty głowy, wymiotuję swoim fałszem

Obłudą i brakiem szczerości, tak jak gruźlik kaszlem

Przez to wszystko nie mam nawet czasu, naprawdę

Za ten strach który drzemie we mnie

Przepraszam cię skarbie

Wiem, ze w twoich oczach stałem się zakłamany

Przyłóż zegarek do serca, podobno czas leczy rany

Z czasem zrozumiałem

Powinienem stać tam w oddali

Wiem, ze nie zagnę go tak jak Salvador Dali


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]