Harmonia

By Mezo

On Mezokracja

Released on May 22, 2003

Thumbnail

[REF.]

Szczęście, świat bez trzęsień ziemi

Ciężej jest gdy częściej zmienia się

Ziemia kręci się - dynamizm

Wczoraj nie byliśmy tacy sami


[Zwrotka 1: Pan Duże P]

To niekiedy chwyta mnie za kark, gdy zasypiam

Sen taki, że aż przechodzą ciarki zazwyczaj

W niewielkim biurze zakopany w kartki obliczam

Jak długo jeszcze pozostanę martwy za życia

Zamykam wieko takiej egzystencji trumny

Rodzice nie mają pretensji, są ze mnie dumni

Że tłumy durnych natchnień uśnie na zawsze

Praca co dzień od ósmej do osiemnastej

Głaszczę klientów tego, chodzę na rzęsach gdy

Sprzedaję smutek pod przykrywką szczęścia

Pensja wystarcza mi by szastać forsą

Podziwiać mojego miasta gwiazd aktorstwo

Gdy amatorsko grają rano mą ukochaną

Zanim oboje wyruszymy w życia amok

Słuchaj, pomarnowano już za wiele dusz, tak (joł)

Taka harmonia to pustka


[Ref.]


[Zwrotka 2: Pan Duże P]

Czuję jak z każdym dniem się zaciera

Granica między tym snem a "tu i teraz"

Kariera coś jak głodny, chłodny strumień

Zabiera Cię na Twoje miejsce w modnym tłumie

Musisz zrozumieć nie obrażam się na kasę

Ani sukces, oby to i to przyszło z czasem

Ale nasze normy chcą by iść po ścieżce

Rodem złych obaw, a tego nie chcę


[Zwrotka 3: Mezo]

Wyszedłem z lochu aby obalić dogmat

Wszedłem do jednej z komnat, była ogromna

Reakcja obronna - chciałem uciec

Otoczyli mnie zewsząd nieznani mi ludzie

Nie rozumiałem ich, przemawiali w innym czasie

W innym wymiarze, gdzie nie sięgał mój zasięg

Zrozumiem ich za kilka lat może

Może nigdy, nie rozwikłam tej enigmy


[Ref.]


[Zwrotka 4: Mezo]

Zatrzymaj się proszę, nie pędź tak

Ledwo na nogach się trzymam, a ten szlak

Jest tak nieskończenie długi, nieskończenie ciężki

Ścieżki wiją się tu w nieskończoność

Nie wytrzymam, nie dotrzymam kroku boskim krokom

Połóżmy się, dajmy odpocząć naszym oczom

Złapmy chwilę, w której nic nas nie trapi

Uchwyćmy ten moment jak na fotografii

Tam wszystko stoi, nic mnie nie niepokoi

Tam jestem opanowany jak stoik

Harmonia, która ukoi, zniszczy nieład

Piękna jak słońce na tle zachodzącego nieba

Chciałbym żeby to wszystko wyglądało prościej

Czarno-biało, a tu odkrywam kolejny odcień

Obłęd, starej prawdy obrzęk i pogrzeb

Obrzęd wynikający z naszych potrzeb

Często tracę pewność, gdy zmieniam częstotliwość

Stagnacja, ewolucja, rewolucja

Życia żywioł, wczoraj nie byliśmy tacy sami

Zmiana, powalona ściana naszych granic


[Ref.]

Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska