Released on June 13, 2024

Thumbnail

[Refren]

Mati błądzi, gdzie jest dusza, sam już przecież nie wie

Ale o co chodzi, może między piekłem, no a niebem

Przede mną jest piekło, więc nade mną to nie niebo jest

Nie szukam zbawienia, ani niczyjej pomocy


[Zwrotka 1]

Po raz setny chyba znowu prawie przyłożyłem EP'kę

Ale co jest, czy to moja wina? Sam już przecież nie wiem

Szukam bitów, nowych brzmień, tworzę bity, kleję wersy

Musiałem przesunąć, bo nie miałem w sobie weny

Sporo tutaj jest tej tremy

Po raz setny chyba znowu prawie przyłożyłem EP'kę

Ale czemu to zrobiłem, typie, kurwa, tego nie wiem

To gówno będzie moim najlepszym projektem i chuj

Usunąłem parę tracków, bo zmieniłem się na lepsze

Po tym, co przeżyłem, to zmieniłem swoje podejście

Kiedy prosi, żebym rzucił wersy, płonie bit

Pisze do mnie już kolejny label w Polsce

Może chcą wyciągnąć ze mnie tutaj jeszcze grube dolce

Ale pamiętać o jednym, to ja wiem już, gdzie ja skończę

Decyduję, gdzie ja skończę, decyduję, gdzie ja skończę


[Refren]

Mati błądzi, gdzie jest dusza, sam już przecież nie wie

Ale o co chodzi, może między piekłem, no a niebem

Przede mną jest piekło, więc nade mną to nie niebo jest

Nie szukam zbawienia, ani niczyjej pomocy


[Zwrotka 2]

Chociaż ujebali rękę, no to stałem się silniejszy

Nie wiem, co w Tobie widziałem, niedawno spojrzałem w prawdę

Oszukiwany na zawsze, pogubiłem trochę trakcję

Mimo wszystko miałem rację, mogę zgasić ją jak zachcę

Dałem jeden palec, ujebali całą rękę

Wchodzę, kleję rymy, obok mnie z moim 808'em

Daj mi trochę czasu jeszcze, proszę ja was tutaj bardzo

Ona wpada do nas i ją boli po tym, kurwa, gardło

Ona coś tam gada, że jest moją fanką

Ja jej mówię "kurwa, proszę się ogarnąć"

Wchodzę se na DM, patrzę, mi wysyła ciałko (ciałko)

Takich nie szanuję, lasko

Każdy się tu zmienił, no i poszedł w swoją stronę

Taka jest już tutaj naturalna rzeczy kolej

Pusta jest już szklanka, no a diabeł mówi "dolej"

Siedzi, no i słucha, ja przed mikrofonem

Mówię wszystko tutaj, czego komuś nie powiem

Jak w wersach utonę, no to nie wiem, co zrobię

Byłeś moim bratem, no a prawdy mi nie powiesz

Robię sobie muzę, moim celem jest Sandomierz


[Refren]

Mati błądzi, gdzie jest dusza, sam już przecież nie wie

Ale o co chodzi, może między piekłem, no a niebem

Przede mną jest piekło, więc nade mną to nie niebo jest

Nie szukam zbawienia, ani niczyjej pomocy


[Zwrotka 3]

Ona trochę zryta, no i łapie się za głowę

Nie wie o co chodzi, bo do grobu jej nie biorę

Ona jest już nikim, a ty, ziomek, jesteś kotem

Jeżeli potrzeba, no to zawsze Ci pomogę

Tej laski już nie ma, no i czuję się swobodnie

Mamy już sylwestra, no to może zimne ognie

Zostawiam bity w płomieniach, jakby były łatwopalne

Otworzyłem głowę, no i myśli biegają po klatce

Tej laski już nie ma, no i czuję się swobodnie

Mamy już sylwestra, no to może zimne ognie

Zostawiam bity w płomieniach, jakby były łatwopalne

No i myśli biegają po klatce