Monolith

By Matej

Thumbnail

Wszedłem tu na dobre

Mam za sobą tych weteranów, których serce bije wolniej dziś

Jestem wychowankiem i respekt mam do nich

Gdyby nie oni pewno nie miałbym po co żyć

Chcemy kiedyś przejąć ciężar z ich barków

Jesteśmy głodni zwycięstwa przy ich wsparciu

Mamy wytrwałość hartów i głowy pełne pomysłów

Które zamieniamy bez hajsu nawet w muzykę mistrzów

Piękno umysłu, wszystko płynie

Continuum, mogę umrzeć, lecz nie zginę

Bo rozpaliłem tłum

Umarł król, niech żyje król

Aż wszystko mini znów

I zamieni się w popiół

Mój hip hop nie zginie już

Gdzie odchodzi jedno by mogło żyć drugie

Choć nauczyła mnie przeszłość, tego co dziś umiem

Razem tworzymy niebo, przyszłość jest w naszych rękach

Choć może nie być lekko - egzystencja

Mimo, że mój krzyk na tym świecie jest tylko szeptem

Nadepnę na jego piętę swoim piętnem

I będę tam gdzie można wyjść, tylko po monolicie

Bo chce czuć jako młody że to jest życie

/2x

Mam szacunek dla starszyzny

I znam dobrze ich poczet

Lecz dla naszych potrzeb przypasowałby ich pogrzeb

Przecież my młodzi jesteśmy świata solą

Jednak chyba za słoną bo idzie to drugą stroną

Stołki tym do dupy przyrosły, mają stałe koryto

Pionki stoją jak słup, spaśne jak Danny DeVito

Co drugi wydawca, jak polityk, zawsze słowny problem

Bo chce być efektywny, a nie efektowny

Kwintesencja jest wtedy, gdy kwitną serca

Żeby każdy do pracy mógł nieść swój potencjał

Nie chce być na logotypie, zwisa mi to logo typie

Mam taktykę, gdzie z taktem składamy hity

Jedziemy innym pociągiem, to jest nasza kolej, do przodu nas ciągnie

To już jest walka pokoleń i może nie wszytko co robiłem przyszło z radością

Ale nie przejmuję się, bo to my jesteśmy przyszłością

Mimo, że mój krzyk na tym świecie jest tylko szeptem

Nadepnę na jego piętę swoim piętnem

I będę tam gdzie można wyjść, tylko po monolicie

Bo chce czuć jako młody że to jest życie

/2x