Released on January 20, 2025

24K Views

Thumbnail

[Intro]

So small

The purple and gold of it all

This is a sunset and we both know

No matter how perfect the love you gotta let go


[Zwrotka]

Czy to ostatnie wakacje, gdy łączę alko i trawkę?

Uczczę to, zanim zasnę na zawsze, podaj mi ganję i flaszkę (Oh)

Na moim grobie mają być trzy striptizerki bez majtek

Graffiti z napisem "swag", no i pies mojej babci — Kajtek

Czuję to tak naprawdę, jestem, kurwa, abecadłem (Yeah)

Serio pierdolę rap grę, dawno już was wszystkich zjadłem (Mhm)

Nie przyzna tego mi wielu, reszta za moim prime'em tęskni

Niektórzy piszą mi: "Cwelu, może byś się już powiesił?"

Jebany nawrót depresji, jak do śniadania niе pić?

Jak do kolacji nie palić? Jak nie wpierdalać śmiеci?

Szybka dopamina, szybki seks — nie, my nie chcemy dzieci

Wstaję, gdy się robi ciemno, idę spać, gdy słońce świeci

Jebany nawrót depresji — mówię na sukę: "Lassie"

Mówią, że od stresu i presji, ale nie chce mi się wierzyć

Miałem dużo wcześniej tak w życiu, jeszcze bez większych przeżyć

Często o poranku myśli o tym, by po prostu nie żyć

Często gdzieś pod wieczór myśli o tym, by się, kurwa, zabić

Często w ciągu dnia myśli o tym, że nic nie potrafisz

Nawet zrobić tego, o czym marzysz, więc po prostu patrzysz

Na ludzi, na cztery ściany i resztę rzeczy martwych

Chcesz po prostu się nie obudzić, bo tak by było łatwiej

Nie pójść na wieki do piekła i wytłumaczyć matce

Utratę jedynego dziecka, chociaż to i tak straszne

Łatwiej jest przepalić genetyczny błąd czy wychowawczy?

Jebany nawrót depresji — w końcu dostałem leki

System mi się trochę zwiesił — mamo, czemu jestem taki?

Nie chciałem robić problemów, przez które rano nie śpisz

Na mojej duszy są plamy, których nie zmyje Persil

Jakie w Twoim sercu są rany? Aż w głowie się nie mieści

Twój syn jest serio pojebany, za normalnym tęsknisz?

Tak, wierz mi, nie było do szczęścia innej ścieżki

Tak, wierz mi, nie uronisz ani jednej łezki już

Węszą spisek masoński, ale nie dali mi szekli

Tylko nos mam żydowski, jak się śmieję, to jest wielki (Ye, ye, ye, yeah)

Jak byłem małym chłopcem, nienawidziłem brukselki (Ye, ye, ye, yeah)

Zaraz lecę do Brukseli — trzeba zrobić tam porządki (Ye, yeah)

Wyjmuję spod wersalki czarne Supreme'a bokserki

Na maturze nie Tuwima, przywołują moje wersy

Może strzeliłeś szczupakiem raz, lecz nie jesteś van Persie

Wiem, że chcecie moich rad, zamiast tego wam dam mensil

The most famous guy from Poland, mówi o mnie Bjorn, lecz pieprzy głupoty

Ale jeszcze parę lat i będę większy niż Chopin

Poppin', ballin', dziaram se losowe nuty

I patrzę na Wieżę Eiffla jednym okiem, kiedy skuty

Witam się w za dużym garniturze z Zinédine Zidane

"Wszystko mu załatwił stary" — pisze ktoś, mieszkał u starej ten ktoś

Czemu wszystkich boli praca, no i talent?

Jak połączysz nie za karę to, to też zbierzesz taki plon

Ja nie wierzę w to, że jeszcze daję wiarę ktoś

Że to ghostwrite'owane jest i wykreowane przez kogoś

Mata, buźka uśmiechnięta albo 33, kształt serca — moje logo

Oh, to moje logo

Jestem na to za stary, żeby wyjaśniać skandale

I że harowałem najciężej w klasie, lecz daleko od niej

Jestem na to za stary, by zwiedzać galę o rapie

Jeszcze jak byłem chłopakiem, było mi tam niewygodnie

Jestem na to za stary, by palić pety z fanami

Chociaż nie kochałem nic tak, gdy ratowali mnie ogniem

Lecz ciągle powtarzam: "stary", no bo jest polskim N-wordem

A ja najmłodszym Matczakiem — for life i all-day, yeah