Słabo idą mi onetake'i bo, mam słowotok jak tsunami
Ale jebnę lepiej od twojego life'u stary
Ktoś w strachu cały, ktoś z braku many, już nafurany
Ja rucham życie, walę konia i w CoD'a gram z kumplami
Ironia bronią, gdy media kreują świat u ramy
Kiedy opiekę, krzyczą ci co żyją w raju sami
A fan Lil Peep'a znów zalewa się na majku łzami
W strachu się otwiera jak go rzuci ktoś jak bakugany
Nie gram rapu dla nich; i tak by nie zakumali
Łaku zanim nagrasz track udany, kogoś Keanu zrani
Choć się nie wczuwam w rapy, wbite na reszcie
Jebie mnie Nietzsche i Bacon, wyznaję XD jak Mentzen
I choć z muzyką tą jeszcze nie raz gorzej będzię
I tak jak ruchy Pro Choice myślę jebać konsekwencję
Bo mogę tu być kim chcę i nie być incognito
Skoro Żabson może być liderem opinii, ja mogę być kosmitą