Trzeci brzeg

By Małpa

On Małpa mówi

Released on February 7, 2016

Thumbnail

[Intro]

Siedzę przy ognisku, na trzecim brzegu Styksu

Z nadzieją, że to tylko mój przejściowy stan umysłu...


[Zwrotka 1]

Siedzę przy ognisku, na trzecim brzegu Styksu

Z nadzieją, że to tylko mój przejściowy stan umysłu

Jebać fiskus, nie bać się niczego, nikogo

Tak jak mówił Vienio, muszę iść swoją drogą

Wyjdę suchą nogą z najgorszego bagna

Rozpocząłem pogoń, królik spierdala od dawna

Jak kamień twardy, afgan znowu zrobi ze mnie błazna

Znowu pokażę jej twarz, której nigdy nie ujawniam

To miejska magia, nasze tajemne zaklęcia

Sprawy, o których nie rozmawia się dziś w rezydencjach

Świat odwdzięcza się wam pięknym za nadobne

Bo chuj kogo obchodzi, że dzieci chodzą spać głodne

Chcę żyć wygodnie, lekko, łatwo i przyjemnie

Mieć ciebie blisko przy sobie, mój świat to nie zupełnie to

Co ci powiedzą, usłyszysz, przeczytasz

Nie mam nic do ukrycia, wystarczy zapytać


[Refren x2]

Odpowiedzi nasuwają się same

Piszę testament, nie wiem co będę robił nad ranem

Czy na wieki wieków amen jej finał czy wyjebane

Wyjebane, bo nowy dzień się zaczyna


[Zwrotka 2]

Wciąż siedzę na trzecim brzegu

Myślę o tym, że w sumie stanowisz mój przeciwny biegun

Ale to tylko szczegół, ja i tak nie kumam reguł

Może przez to, że nigdy nie wczuwam się w rady kolegów

Panny z wybiegów nadal nie dają szansy na sukces

Chcą długo tańczyć i myślą, że wystarczy nam uśmiech

Im jestem starszy, tym sztuczniej to wszystko brzmi

Jest wpół do szóstej, młoda wpuść mnie, otwórz drzwi!

Odpalam kolejnego spliffa

Tej nocy nie mogę spać, to gówno w nich zamykam

I oczy, za chwilę znikam na wrzosy płoszy mnie świt

Nie chcę niczyjej pomocy, zamieniam krzyk w szept

I nikt niech nie waży się nawet pisnąć

Nie żyw urazy, w dupie mam co o tym wszystkim myślą

Oni i oni, niech się pierdoli jak jeden

To zaledwie strona z kronik spisanych nad trzecim brzegiem


[Bridge]

Od słów o czynów, snów o stylu

Po momenty, dzięki którym śmiało mogę nazwać swoje życie pięknym

Od słów do czynów, od snów o stylu, aż po wersy

Tak cenne jakbym znalazł je na końcu tęczy

Od słów o czynów, od snów o stylu, aż po grób

Idę wprzód, nie wybierając dróg na skrót

Od słów o czynów, od snów o stylu, aż po takie flow

Jakbyś pakiet wziął, zwinął w rol i to puścił z jednym machem

Ziom


[Refren x2]

Odpowiedzi nasuwają się same

Piszę testament, nie wiem co będę robił nad ranem

Czy na wieki wieków amen jej finał czy wyjebane

Wyjebane, bo nowy dzień się zaczyna


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]