Planeta małp

By Małpa

On Proximite Bootleg

Released on 2004

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Chcę zmyć ten make-up, a z nim strach przed jutrem

Być gotowym oddać życie za jeden uśmiech

Mieć w dupie wyścig o uznanie w rap elitach

Życie spisane na kartkach notatnika

To mój samuraja kodeks, znam ten system

Sensei, chociaż tutaj nie kwitną wiśnie

Wszyscy na to patrzą, niewielu widzi

Ludzie już nawet nie próbują być prawdziwi

Forma wypełniona po brzegi plastikiem

Ten sam schemat i patent na życie

Gotowy projekt; wciąż myślą, że warto

Wykreowali artystów in blanco

Każdy z nas spieprzył kilka niezłych opcji

Jestem z wami, też znam to z autopsji

Autodestrukcja, kusi nas bóg z papieru, hajs za duszę

Gdy do celu kluczem forsa w portfelu

Odłóż album, spal stare fotografie

Pierdol przeszłość, bo tak najłatwiej

Urodzić się na nowo, zanim skończy się misja?

Po prostu będąc sobą do końca wytrwać

Planeta małp, świat ludzi bez ducha

Każdy chce mówić, ale nikt nie potrafi słuchać

Wiem to teraz, szybko minie ten melanż

Już umiem żyć, cały czas uczę się umierać


[Refren]

Już się nie zastanawiam, gdzie jest sens tu, pieprzę to

Nie mam zamiaru stać w miejscu, trzymam pion

Zostawiam zapisane kartki, teraz mam nowy dom

Tutaj mnie już nie ma

Już się nie zastanawiam, gdzie jest sens tu, pieprzę to

Nie mam zamiaru stać w miejscu, trzymam pion

Zostawiam zapisane kartki, teraz mam nowy dom

Tutaj mnie już nie ma


[Zwrotka 2]

Dobrze nam tu, przyznaj, nie bądź głupcem

Replay akcji z wczoraj, nowa szansa na sukces

Wkrótce etap bez spuchniętych powiek

Pierdolę zimne dłonie i coraz krótszy oddech

Olej pozory, spójrz mi w oczy, zeskanuj duszę

Otrzyj łzy, złap za rękę, pomóż uciec

Kiedy chcą mi zrobić z mózgu pasztet

Bo mam plan, by emocje przenosić na taśmę

Znajduję spokój w szumiącym wosku

Gdy za oknem kolejna lipa bez wniosków

My, pośród wojen i umysłowych barier

Kompletujemy skrzętnie swoją armię

Nie pęka kontakt, pakt ludzi, których nie łączy kontrakt

To jest takt, potwierdzony w wątkach fakt

Modnym jest być anty, to sprzyja epidemii

Popadamy w globalny autyzm, pieprzyć artyzm

Już nie muszę walczyć, jutro będę daleko

Skończył się dżihad, oni wciąż na mnie patrzą

Dajcie mi spokój, chcę po prostu zasnąć

Opuścić planetę małp, olać ten labirynt

Robić swoje, konsekwentnie pierdolić wynik

Od dawna nie dbam już o wielkość źrenic

To jest ten czas, żeby coś w swoim życiu zmienić


[Refren]

Już się nie zastanawiam, gdzie jest sens tu, pieprzę to

Nie mam zamiaru stać w miejscu, trzymam pion

Zostawiam zapisane kartki, teraz mam nowy dom

Tutaj mnie już nie ma

Już się nie zastanawiam, gdzie jest sens tu, pieprzę to

Nie mam zamiaru stać w miejscu, trzymam pion

Zostawiam zapisane kartki, teraz mam nowy dom

Tutaj mnie już nie ma