Released on February 5, 2016

11K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Straciłem kilka kilo, przybyło mi siwych włosów

Korzystam z życia w wąskim gronie osób

Zbiłem parę kokosów, chciałbyś wiedzieć w jaki sposób

To nie złudny uśmiech losu, efekt taniego rozgłosu

Musisz zadać więcej ciosów, żebym pękł

Nie czerpię siły z kosmosu, bez patosu pokonuje lęk

Wypalam jedną paczkę papierosów na dobę

Dwie jeżeli z Chwiałem właśnie wyruszam w drogę

Kręcę kogel-mogel, gdy pękają jaja

Napierdalam na alarm, póki wylewa się piana

Nie myślę o fanfarach, choć wiem, że grają dla nas

Miałem w planach wszystko na raz zgarnąć,dziś chcę zrzucić balast

Jeśli się postarasz, sprawy pójdą w dobrą stronę

Trzymasz życie w rękach, gdy masz nad wszystkim kontrolę

Skoro tak, jeśli zbocza tylko wydają się strome

Czemu moja droga przypomina parabole, cooo...


[Refren]

Raz na górze, raz na dole, szukasz mnie

Coraz dłużej, mimo tego, że wciąż nie wiesz gdzie

Policz moje wzloty i upadki

Mówi Małpa, która napierdala łbem o sufit klatki


[Zwrotka 2]

Z góry na dół i odwrotnie i tak w kółko

Przy oknie biurko, patrze na obce podwórko

Czuję jakbym był za burtą, do płuc wlewa się woda

Ahoj załoga, gdy dna dotknie moja noga

Znowu się odbije, słowo, wracam do was za chwilę

Zanim brak tlenu już na zawsze zmieni mnie w roślinę

Chcę zostać tym kim byłem, sprawdzam na zegarku czas

Wiem, że anturaż w końcu zostawi ślady w każdym z nas

Nieważny staż, to kogo znasz i czy kojarzą twoją twarz

Co tam grasz czy misz-masz, gryziesz piach lub sięgasz gwiazd

Życie układa się w cykle, dziś recytuje modlitwę

Jutro i tak skończy się jak zwykle

Wszystkich przeszkód nie uniknę dobrze wiem jak jest

Ostrzy brzytwę ktoś, kiedy nadaje SOS

I aż po kres drogi, idę w swoją stronę

Nawet jeśli na koniec mam zakreślić parabolę, to...


[Refren]

Raz na górze, raz na dole, szukasz mnie

Coraz dłużej, mimo tego, że wciąż nie wiesz gdzie

Policz moje wzloty i upadki

Mówi Małpa, która napierdala łbem o sufit klatki


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]