Nikt od dawna

By Małpa

On Proximite Bootleg

Released on 2002

Thumbnail

[Cuty: Kejo]

Równym rytmem młodych serc

Niespokojne dni odmierzał czas


[Zwrotka 1]

To jest problem wiesz, dusi mnie wszechświat

Chcę złapać oddech, lecz brak tu powietrza

Mam fobie, bo kłamią nawet gwiazdy

Jedyną drogę do szczęścia widzę w eutanazji

Idę szukając prawdy, idę tedy właśnie

Nadziei szablon przebijam w sercu odchodzę na zawsze

Zdejmuję maskę to mojej odwagi dowód

Kończąc walkę kładę się do grobu

Teraz gram jako mistrz własnej ceremonii

Nie mam majka dziś, wyjątkowo z różańcem w dłoni

Ludzki egoizm zamieszania sprawca

Olałem kompromis, idę w stronę światła

Idę prowadzę mój tonący w cieniu orszak

Widzę wasze twarze oczy z których płynie rozpacz

Widzę coraz rzadziej tutaj twoją postać

Mija kolejny tydzień i wciąż trwa ten koszmar

Coraz bliżej i te same uschnięte kalie

Ten sam znicz ja samotny coraz bardziej

Dziś nie ma nikogo znów, wiesz to przykre

Ale dawno wyschły łzy, grób przykryły liście

Dalej myślę, czy ze mną prysną czar mój

Nie ma nikogo, nikt od dawna nie patrzył w marmur


[Zwrotka 2]

Nie czułem wtedy nic, ale teraz się boję

Dzisiaj zdycham ze strachu, wiesz to jest chore

Znikam wchłonięty przez kosmos to jakieś fatum

Chcę iść prosto ostatni raz poczuć zapach kwiatów, ratuj

Tracę ostrość, płaczę, biorę udział w grze chociaż nie jestem graczem

Czuję się źle, więc odmawiam pacierz, chcę pokonać lęk teraz

Wiatr łamie mi kości wiesz umieram

Lecz stoję tu nadal i nadal czekam

Chociaż księżyc podpowiada mi żebym uciekał

Mam gdzieś wasze prawa, pieprze wasz kodeks

Śmierć to dla mnie awans, czas ruszyć w drogę

Zrzuciłem balast potocznie zwanym życiem

Wy z każdym dniem płaczecie coraz ciszej

To jest ten czas nie mam już siły krzyczeć

Bo to jest ten czas, by nadstawić drugi policzek