Lamusy

By Małpa

On Bootleg

Released on 2006

Thumbnail

[Verse 1: Małpa]

Stoję nad wodą i widzę was na drugim brzegu

Tylko patrzę, nie umiem po niej chodzić jak Jezus

Gdy idę chlać zawsze sięgam w kieszeń po bilon

Bo żaden z nas nie umie zmieniać wody w wino

Nie mam fury i fajnych ciuchów w sumie

Jeden garnitur w którym będzie mi do twarzy w trumnie

Skumaj, frajerzy mówią, że jestem skurwiel

A w klubach każdy z nich podbija i pyta co u mnie

Wiesz, ja w tych klubach stoję przed publiką

Oni kombinują jak wbić się za friko

Chcą mnie zgnoić, bo nie jaram się ich muzyką

Ale sorry, nie ma tutaj miejsca na litość

Ja cały czas trzymam fason, dobrze wiesz

Lamusy cały czas płacą za bity i seks

Ja zawsze byłem spoko i nadal tak jest

Daję wam miłość, a tych frajerów mam gdzieś


[Verse 2: Małpa]

Nie piszę tekstów, które rzucają na kolana

Kiepski ze mnie symbol seksu i kiepski amant

Ale mam to co chcę, lamusy trzymają się z dala

Odkąd kilka lat temu kazałem im spierdalać

Zobacz, ja wciąż piszę szesnastki od rana

Oni wciąż podrywają szesnastki w superstarach

Ja jestem tu znów, żeby zrobić hałas

I nie pozwolę, żeby osiadł kurz na membranach

Oni od kilku lat co wieczór idą na ławkę

Ja chyba straciłem już zajawkę na trawkę

Wolę ogarnąć jakiś biznes, zagrać o papier

Wieczorem usiąść, położyć dobry wosk na adapter

Oni cały czas chodzą na battle w bandach

Ja zjadam słabych, robię im tu dramat w aktach

Wiesz, próbują przetrwać, liczą na instynkt

Ja cały czas skreślam nowe ich ksywki z listy


[Verse 3: Małpa]

W podstawówce grabiliśmy liście za bójki

Dziś przy wódce wielu z nas zawija liście w bibułki

Mamy misję, jedni pchają towar w rurki

Ja mam kompakt, dyski, browar i kilku kumpli

Jedni drą po kontach pyski: "jestem kotem"

Ja mam w dupie wszystkich, robię hardkor potem

Idę chlać z kumplami, topię w alko flotę

Ale nie mam z tym problemu tak jak Romek Hoffer

Dziś niejeden ziomek pisze teksty, znów

Teksty są kiepskie, czy ja mam kiepski słuch?

Wciąż, nawijam swoje, gram koncerty plus

Dalej stoję, chociaż zrzuciłem conversy już

Lamusy leczą kompleksy, ja jestem obok

Wiesz kto jest lepszy gdy słyszysz pierwsze słowo

Frajerzy dalej udają, nie potrafią być sobą

I wciąż mylą DJ-a Babu z DJ-em Bobo