Released on April 29, 2022

Thumbnail

[Zwrotka 1: Małpa]

Moje życie jest nudne, jak piosenka bez refrenu

Zamiast bujać się w klubie, wolę bujać się w fotelu

Chociaż stoję na pudle i mam co nieco w portfelu

Dalej czuję się, jak kundel, więc chcę włóczyć się bez celu

Zostanę taki na zawsze, i chociaż nie jestem zły

Tym, co chcą mnie zamknąć w klatce, będę pokazywał kły

Uciekają nam, jak latawce, słodkie niespełnione sny

I kreśląc koła nad miastem, ukręcają ludziom łby


[Zwrotka 2: Małpa]

Nic nie dzieje się przypadkiem, bo to efekt motyla

Jeśli jest jakiś skutek, to musiała być przyczyna

To reakcja łańcuchowa, której nikt już niе zatrzyma

Będę parł do przodu, niczym kolejne kostki domina

Długo stałem w miеjscu, ale w końcu jestem gotów

Biłem się ze sobą, ale zakopałem topór

Potrafię się zachwycać pięknem, które widzę wokół

Długo bałem się, więc umiem dziś docenić święty spokój

W mojej głowie źle się działo, szukałem drogi ucieczki

Gdy poczułem, że nie jestem już sam ze sobą bezpieczny

Pani doktor chciała gadać, więc nie schodziłem z kozetki

Pan doktor mówił, że mój problem rozwiążą tabletki

I chociaż na głowę nie sypie mi się konfetti

Do miejsca, w którym jestem dziś nie mam większych obiekcji

Jeśli na końcu ścieżki, mam unieść róg obfitości

To nie chce skróconych dróg, chce palić za sobą mosty


[Zwrotka 3: Małpa]

Nie umiem czytać nut, to tak gwoli ścisłości

Mimo tego cały klub, czegoś mi zazdrości

Ponoć mam świat u stóp, już od czasów "Paznokci"

Leją mi na serce miód, tak gęsty, że mam mdłości

Śnił mi się nasz ślub, bierzemy go z miłości

Nie ciągnie się za mną smród tematów z przeszłości

Długo czekałem na cud, choć mówili mi dorośnij

Pamiętaj o tym, że Bóg nie gra w kości