Ból

By Małpa

Released on February 12, 2011

5K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Uporządkowałem świat mam nadzieje, że po raz ostatni

Wepchnąłem go między uszy owijając w kaszmir

Dziś czuję jak rozpada się na pierwiastki

Uderzając w wewnętrzną powierzchnie twarzoczaszki

Znowu przeklnę kręgosłup nim zasnę

Bo zamiast siedzieć prosto pochylam się nad miastem

Kumple wiedzą, że garbie się od zawsze

Bo nosze na barkach za duży bagaż doświadczeń

Czekam aż ktoś to przerwie ściskam garść lekarstw

Choć nie przełknąłem jeszcze poprzedniej

Ból uwił gniazdo między 5 a 6 kręgiem

I z każdym dniem wwierca się coraz głębiej

Ja sięgam wgłąb szuflady po ołówek

Aby spisać joint pod którąś ze starych próbek

Nagle opieram dłoń o podbródek, przychodzi on

I już wiem, że dziś nie napisze nic


[Break]

-weź się w garść, wytrwaj-

-ale co teraz ? co będzie dalej?-


[Zwrotka 2]

Jestem słaby muszę wpakować hajs w odżywki

Bo mam problem z oderwaniem warg od fifki

Nie jestem wart rozgrywki a mój guz to wyrok

Powiedz wszystkim, że poznałaś mój mózg na wylot

Wiesz, że ból dawno we mnie wrósł

Pomimo tego, że w aptekach dają względny luz za bilon

Chętnie bym o tym jeszcze kilka słów nawinął

Ale ostatnio w mieście o nim słuch zaginął

Poznaj moich przyjaciół, siedzą przy jednym stole

Chociaż wódka kiepsko dogaduje się z ketonolem

Apap, jest ich ziomem i chociaż to outsider

Właśnie on jako pierwszy skacze wszystkim do gardeł

Dziś coraz częściej uciekam w nałóg

Pisze wiersze i topię prozę życia w pokalu

Kiedy tylko chce wejść do konfesjonału

Przychodzi on i już wiem, że już dziś nie usłyszysz nic