Released on June 29, 2014

Thumbnail

[Hook:]

Przegraliście farbowane lisy

Pora przerwać jebaną zmowę ciszy

Nigdy nie będziecie nad, to chyba proste

Dla mody kurwa robicie rap? To nie jest postęp [x2]


[Verse 1:]

Skurwysyny chcą się wozić, poupierdalamy nogi im

Dalej będą skakać, to podniesiemy progi im

Chyba kurwa nie myśleliście że wam ktoś otworzy drzwi

Na drogę dam chusteczki i wypierdalać ronić łzy

Pierdolone płaczki, wycierały sobie ryja nami

Chcą robić to co my ale ciągle są lata za nami

Nie macie szans szmaty, jak chcecie nas dogonić?

Co to kurwa, przeglądarka, że tak szybko zmieniliście strony?

Co jest, calineczki, pojechałem po ambicji wam?

Przecież nie zostawiliście mi wyboru; nikita

Za przekroczenie granic, najwyższy wymiar kary czeka

Bo żaden z nich, nie mierzy sił na zamiary, beka

Weszliście na zły teren, źle wam było na swoim polu?

Weszliście na zły teren, coś się wam pojebało; kolumb

Nie niosła żadna fala was, wracajcie do gimbów

A jedyna fala z Waszym rapem to ta w moim kiblu


[Hook:]


[Verse 2:]

Tak bardzo świeży są, że aż zabrakło im sensu, bo

Dla nich świeżość to brak słowa ‘jak’ w połowie wersu

Próba wytłumaczenia jak syzyfowe pchanie głazu

Następny hasztag dopierdol na sto tysięcy wyrazów

I te pseudo przyspieszenia katowane tak oporowo

Dziesięć razy zgubi bit nim zrozumiem pierwsze słowo

Nie skarżę się, tylko po co otwieracie gębę

Skoro jeszcze nikt Was nie zapoznał z werblem, ej

Pojebało w dupach się, gdy ruszyła do przodu scena

Zamiast hejtować jak dawniej to teraz zaczęli doceniać

Nabili fejm na gimbach, a nie tędy droga synki

Bo teraz Wasza publika nie rozkminia nawet jednej linijki

Witajcie w moim świecie, bez poklepywania po plecach

Czekam na ból dupy co spłynie po mnie jak wosk po świecach

Napinajcie ile wlezie, pierdolone kozaki…

Tylko powiedzie jedno: czemu Wasz idol tak kurwa nie potrafi, co?


[Hook:]