Released on June 29, 2014

Thumbnail

[Verse 1: Majlowski]

Wkładam najki i wychodzę, tylko nie wiem dokąd już

Ciary po ciele chodzą, bo schudnie portfel nocą znów

Bez trasy zawsze idę tam gdzie mnie poniosą, ale

Ale nie wiem po co, bo

Mimo, że nie szukam tych pogawędek, to one szukają; wanted

Zawsze chciałem być ponad nie

Znowu tu gadam z jedną patrząc na drugą oka kątem

Kurwa i myślę, że znowu przez nie skończę na dnie

Chuj, takie uroki klubów, że nieważne co się splecie

Przecież nikt z nas nie szuka żony na balecie (nie)

Znów popłynę jak Lamar, niosąc smak jej warg

I po wschodzie słońca kolejny raz kładę się spać

Nie było tak zawsze, nie mówię że nie

Może była jedna, może dwie, może pięć, będzie dziesięć

Zawsze myślałem: "Jak długo to zniesie?"

Dziś jestem ponad tym, bo zrozumiałem w końcu

Że po długiej nocy mogę znów leżeć na słońcu


[Verse 2: Majlowski]

Przeraża mnie fakt, że mając 21 lat

Mógłbym jak moi znajomi startować teraz z rodziną

Znam swoje zasady... a w zasadzie ich brak

Żeby zasadniczo poddawać się takim rozkminom

Najpierw może szkoła, może jakaś fura, może dom

Póki co jest spioła, może jakaś niunia, może joint

Problem polega na tym, że jadę nie wiem gdzie

Mój plan to brak planu jak dziś mogę zniszczyć się

A to chyba cały ten wiek mnie zmusza do tego myślenia

Bo jak Quebonafide mam zabójcę na tylnich siedzeniach

I jedyny przewodnik jaki mam to flaszka pokus

A nie dość że prowadzi, to kasuje emocje; Möbius

Chuj z tym, czuję się jakbym był na misji

A to tylko jeden szczyl na 2000 ambicji

Dziś jestem ponad tym, przeszkodzić nie pozwolę

Za długo żyłem jak Ty, by nie sięgnąć po swoje


[Verse 3: MCzaja]

Dupy przy barze i lufy na barze i chyba już cienko tu u mnie z obrazem

Gdyby za picie dawali mi gaże to nie miałbym marzeń

Znajome twarze znajoma muza, chyba nasza TY!

Majlo podbij do DJ'a żeby puścił szczyt!

Albo bit, to spalimy szybko tą budę jak Londyn

Walimy wóde, zlatują się mordy i lecą sikorki już do nas po podpis

Przynajmniej tak mi się zdawało wczoraj, teraz nie wiem

W głowie tylko woda, oh na nią mam ciśnienie

Jestem ponad, odwołam zaraz te biby brat

-jesteś ponad? to zapalimy z fify stuff

No nie odmówie Ci przecież ziom ale to jest głupie oh

Prędzej strace duszę niż się oduczę chwytać za bro

Moje ambicje - ogień, łonie lecz gaci go wóda

Wiec przy mikrofonie stoje jak sam sobie jebne buta

Na odmułe bo to skutkuje i zapał rośnie

A czuje sie jak dureń kiedy swój hamuje postęp