Sajgon

By Machmat

On Terapia

Released on January 16, 2026

Thumbnail

[Zwrotka 1: Machmat]

Ale dziwne czasy nadeszły

Dobro zostało w czasie przeszłym

Do robienia złego jestem pierwszy

Kto mnie za to rozgrzeszy, kto jeszcze w coś wierzy

Kto jeszcze w coś wierzy

Ginęli dla władzy od mieczy

Dzisiaj władza wbija nóż w plecy

Trochę mnie to już męczy

Nie wychodzę z nory, bo za dużo się dzieje

Jak wyjdę, to tylko z Jedynym Pierścieniem

Nawet przy swoich potrafię być cieniem

Głowa może być najgorszym więzieniem

Tu nie pomoże Prison Break

Spacer do lasu, ani malinowy szejk

Life is hard, ale to po prostu sajgon

Ile trzеba lansu, żeby zgadzało się saldo

Nie chcę awansu, jestеm zmęczony walką

Szukam balansu, jestem jak Qui-Gon

Nasza codzienność to morderczy maraton

Bratobójczy ogień był zawsze na on

Marzymy o życiu jak Benjamin Button

Ale guzik nas to obchodzi

Sporo narzekamy, choć jesteśmy młodzi

Patrzę na to wszystko z łodzi

To raczej tratwa, na ścianie plakat

Ma przypominać, żeby tych dziur nie łatać

Nie mam już nikogo, prócz brata

Ziomków nie ma, bo wolą latać

Pompują bicki, jarają szyszki

Obmyślają plan, jak robić większe zyski

Nie robią kroku naprzód, bo too risky

Trochę blokuje ich ta butelka whisky

Ich wizja od dawna zatruta

Do celu po trupach, nie w białych butach

Odkąd zaczął się Wuhan

Głowy szyte na drutach

Nikt na zimne nie dmucha

Ta planeta zbyt krucha


[Bridge: Machmat]

Sam na wyspie, wokół morze łez

Kiedy śpię, w głowie gra mi jazz

Otwieram oczy, widzę BS

Wszędzie wojny, jakby to był CS

Czekam na twój DM

Wyślij mi coś ciekawego, nie kolejny mem

Wyślij mi emoji, a nie XD

Koniec gry, słyszę gwizdek


[Zwrotka 2: Machmat]

Nie wiem kiedy znowu cię spotkam

Muszę się z dna wydostać

Tyle przeszkód, ja temu nie sprostam

Ciągle ktoś się lampi

Chowam się za dnia jak wampir

Żelazo, ostrzy żelazo

Niewiele ostrych mieczy zostało

Sporo tępych noży poszło na dno

Teraz stoję tu dumny jak Mando

Pamiętaj, że nic się nie stało

Nic się nie stało

Twoim wrogiem zawsze był drugi człowiek

Kiedy już odejdę, wrócę po ciebie jak Joe Black

Wrócę po ciebie jak Joe Black, Joe Black

To może tylko sen

Nie życzenie śmierci jak Many Men

Może życie będzie kiedyś prostsze

Zadawane ciosy nie będą śmiercionośne

Jak Sectumsempra

Musimy się do kupy zebrać

Zobacz co się dzieje na tym globie

System nas pożre, strafi, zatańczy na grobie

Masz być czujny, nie wchodź im w drogę

Gdy próbują robić statement

Chciałem być dobrym Bruce'em Wayne’em

Przez nich jestem jak Patrick Bateman


[Outro: Machmat]

Ciągła harówka

Ktoś mnie po ramieniu klepie

W głowie gaśnie żarówka

Czuję otępienie, naciąga ciężarówka

Twarz uderza o ziemię

Tu nie pomoże kroplówka, dusza zmienia otoczenie

Monitor zaczął krzyczeć

Ja zacząłem widzieć, zobaczymy się w niebie

Mam taką nadzieję