Kantor

By LITOST

On LITOST

Released on June 12, 2019

Thumbnail

[Zwrotka 1: Olszak]

Który to już rok bratam się z umarłą klasą

Zamiast figur widzę manekiny, jak Tadeusz Kantor

Kwitną tu kominy, miasto odeprze każdy szept

Nie odczuwam strachu, kiedy słyszę ? mew

Rozwiązania są proste, jedna droga jest na Hel

Mój biogram składa się ze zlepków przypadkowych zdjęć

Czuję tango, to nie widzę kompromisów

Wchodzę w to, wykończmy dzisiaj pozostałych obrzydliwców

Żyjesz tu język męsko jest piątkowy

Z butą do żywiołów, kapsle tam na plaży odbij

Ty i poezja – to kobiecość do kwadratu

Zróbmy wszystko, by kolejny raz nie rozmemłać planów

Zdejmij dzisiaj ten poważny wyraz twarzy

Niech wielkomiejskie Wielopole zacznie w stopy parzyć

Jesteśmy rzadko, no bo uprawiamy ziemię

Nasz kwadrat, miał pan racje panie Herbert


[Interludium: Tajfun]

Czasami nie potrafię wytłumaczyć w jaki sposób się zachowuję

Może właśnie będzie zajebiście dzięki temu?

Nie wiem, nie wiem. Wiesz, czasami różne rzeczy mają znacznie

Naprawdę, i takie nieoczywiste


[Zwrotka 2: Olszak]

Widziałeś taką klisze: Kantor, panorama morza

Splendor zostaw niepokojów w nadbrzeżnych kurortach

Śmierć gubi kontury i przeplata się z euforią

A dłutem dawno obwieszczono krótkowzroczność

Rozrzutność odeszła gdy nie było ciebie jeszcze

Z najdalszych wędrówek i tak lądujemy w mieście

Gazety zamień na łodygi, wetknij w piasek

Nim echem wypełni się naszych przodków basen

Gdy po piętach depcze nam cywilizacja

Zamiast komfortu wygodniejszy jest sam balast

Zużyte wieko czasów niepotrzebne jest na razie

Witają nas tu fale, szkice brzmią akuratnie

Na przekór roszadzie naszych sumień

Nigdy już tu nie powrócę

W kieszeni noszę Litost, chyba postępuję słusznie

Nigdy już tu nie powrócę


[Outro: Olszak]

Zawsze kiedy stawiam pierwszy krok

Za drugim idzie słusznych myśli splot

Kiedy śpisz ego uzasadnia każdy błąd

Kiedy jestem obok mów ciszej

Mów Eckhart Tolle