Released on November 17, 2021

Thumbnail

[Zwrotka 1: lex clockwork]

Chodzę jakbym latał od miesięcy

Nie boję spojrzeć się w oczy bestii

Zajebany buchem piszę wersy

Wpinam pakiet to pokażę na co stać mnie

Wchodzę all in, weź dawaj podbij, bo ja kocham walkę, jak szybką jazdę

Tej nocy noc potrwa długo, rzucam banknoty, oblewam się wódą

Kręcą afery, ja kręcę boba

Ta mała kręci swoją dużą dupą dla mnie

Jak rzucę słowa, rzucę zapałkę

Napalona tak, że wszystko wokół zrobiło się nagle łatwopalne

Ona buja przy mnie, bo ja całe życie bujam blok

Koka na blat, wóda i lód

W połowie punk, w połowie rap, w połowie hustler

Moje serce nocą milczy jak Harley

Tagi na murach, nie mogą spać dziś chłopaki w kapturach

Po akcji będzie domówa, lufa i kolejna lufa boba

Tutaj cenniejszy od fitu jest styl

Brudne triki, czyste coco

Życie to kilka pięknych chwil

To te kilka panien razem ze sobą


[Refren x2: lex clockwork]

Koka na blat, wóda i lód

Płonie mój gram, wszędzie ten bunt

Mam dla ciebie gram anarchii

Jebać system, jebać barbie

Latam po klubach jak wampir

W szklanie czysta, nie bacardi


[Zwrotka 2: Koneser]

Będę wpierdalał tabletki nawet jak lekarz mi powie, że wątroba siada

Psychiatra powie, że nie ma co zbierać, ciągłe karetki, zapytaj sąsiada

Kurwa tu wkłada fentanyl pod polik, apteka tutaj to głowa stada

Pizza po latach, braun, nie brownie, za chwilę wjedzie prawdziwa komnata

U ciebie kolega to zgrywa cracka, zgrywa kozaka, tu była kraka

Przypomnij sobie jak kiedyś się czułeś, co z tą psychiką, czy była taka

Nocą trzymam ją za warkocze

Twoja banda jak Baba Wanga, nikt nie widział was tam na oczy

Nocą srebro jak mała luba, wielka dupa, japa chuda

Raperzy są jak do rany przyłóż, ten styl dla nich to rana kłuta

Oni na szeroko, tak jak Wu Tang, a psycha słaba jak Tabaluga

Nigdy pół, zawsze cała, naga na stole, jak biała gruda


[Refren x2: lex clockwork]

Koka na blat, wóda i lód

Płonie mój gram, wszędzie ten bunt

Mam dla ciebie gram anarchii

Jebać system, jebać barbie

Latam po klubach jak wampir

W szklanie czysta, nie bacardi


[Zwrotka 3: lex clockwork]

Co się stało skumasz dopiero rano

Płonie babol, trzeba więcej mi, halo, halo

Dilerzy latają z tym gównem jak Ryanair

Były czasy, że ja też latałem

W porę cudem wylądowałem

Budzi się stres, wyjebałem tutaj bae

Jesteś kurwą jak wpisałeś 997

Chciałeś zostać bohaterem, a teraz każdy cię jebie i chodzisz kanałami

Taka zabawa dużo kosztuje, ale wiem, ale rozumiem

Bo tak samo jak ty, jeszcze tylko wtedy coś czuję


[Refren x2: lex clockwork]

Koka na blat, wóda i lód

Płonie mój gram, wszędzie ten bunt

Mam dla ciebie gram anarchii

Jebać system, jebać barbie

Latam po klubach jak wampir

W szklanie czysta, nie bacardi