TBC (Red Bull 64 Bars)

By Kukon

On RED BULL 64 BARS (POL) Season 3

Released on May 28, 2026

7K Views

Thumbnail

[Intro]

Yo


[Zwrotka]

Dwa szesnaście, jestem w piekle, nie ma nic poza osiedlem

Przed niczym się nie cofnę, aby zdobyć becel

W głowie ciężko rosną długi, a ulica jest za mała

Nie wszystko się kalkuluje — ryzyko duże, a skala żadna

Opuszczamy Polskę i witamy Londyn

To będzie nowy początek, jedziemy po forsę

Może rok, odkuję się albo już nigdy nie wrócimy

Mikro pokój, praca i codziennie nadgodziny

Pracę, którą wykonuję, na bank już zabiło AI

Gigabajty tekstów, same jedynki i zera

Czuję, że mogę rozjebać, jestem w niewłaściwym miejscu

Wysyłam rodzinie szmal, w nocy rozmawiam przez Facebook

Będzie dobrze, zbieram graty, wyruszam na Stansted

Jeśli nie teraz, to nigdy — mam ostatnią szansę

Z Lexem gadam przy butelce z widokiem na patio

Nie zapomnę tego, brachu, pomogłeś mi bardzo

Jest lokal piętnaście metrów, robimy w nim studio

Tylko palę i nagrywam, co chwilę mam nowe gówno

I ładuję to na YouTube, i ktoś chyba podał dalej

W miesiąc mamy milion viewsów, co za jebany przypadek

Generalnie wyjebane: dzwoni Sony, dzwoni ktoś tam, ale kładę na to lachę

Jak tyle się już czołgałem, to dowiozę to, jak chcę

Sram na komercyjne akcje, to H-I-P-H-O-P

Pojawił się ktoś z hajsem i chciał zabookować trasę

Potem wyszło, że farmazon, ale chuj tam, już wybaczę

Chłopaki wrócili z UK i trochę zaczął się taniec

Tańczyłem po MDMA, całą noc z "Ostatnim balem"

Hajsu z muzy nadal zero, a impreza trwa w najlepsze

Czuję, że coś się nie zgadza i zaraz to chyba pęknie

Chcą wyjebać nas ze studia za nieopłacony rent

Zmienił zamki typ i zniknął, a tam został cały sprzęt

I zadzwonił Dawid Szynol, że może dać cztery koła, jakbym na składankę nawinął

Możliwe, że wtedy uratował mi karierę

Dzięki, mordzia, bez powodu nic się chyba tu nie dzieje

Potem Kraków, zamieszkałem u Wiktorii

Próbowałem różnych dragów, byliśmy wszystkiego głodni

Co parę miesięcy album puszczałem, rosła kariera

Aż odezwał się Magiera i tak powstała "Afera"

Aż nie zadzwoniła mama, że za chwilę umrze tata

I to zmieniło coś we mnie, od wtedy nie umiem płakać

A więc teraz jestem głową tej rodziny

Nie przetańczę ani grosza, pierdolcie się, skurwysyny

Pisałem pierwsze "Ogrody", wkurwiony na wszystko wokół

Na komercję, na intencje złe i fałszywych proroków

Miałem braci tylko obok, co nie dali mi zwariować

Sprzedaliśmy pierwszą trasę, ją odwołała korona

Wtedy odezwał się Queba, poleciałem do Tallinna

Że tak bezinteresownie, do mnie mój idol podbija?

I przywrócił mi wiarę trochę w ten cały teatr

Na zawsze szacunek, Kuba, ale kto pisał "adderall"?

Na kwarantannie "Kraków, Marzec" powstał w moment

Dużo piję, nadużywam w takim artystycznym gronie

Budzę się obok malarek, wróżek, kompozytorek

I nagle coś się zmieniło — drastycznie chcę dbać o zdrowie

Dzięki Bogu w samą porę

Poznałem miłą dziewczynę, wszystko poszło w dobrą stronę

Steez połączył mnie z Phunk'illem, a ten pomnożył rachunki

Wyszła dochodowa trasa, poznałem przemysł od kuchni

I tu się zaczyna rozdział, który podpisałbyś "mainstream"

Gdyby nie to, że od zawsze nie pasowałem do reszty

Niestety to tylko Red Bull i sześćdziesiąt cztery wersy

Ciąg dalszy historii będzie na płycie "Hooligan Mercy"


[Outro]

Tak jest, kurwa