Dziewczyna z biblioteki

By Kukon

On Kraków, Marzec 2020

Released on September 25, 2020

47K Views

Thumbnail

[Intro]

Raz, raz, raz, dwa, raz, dwa

Raz, dwa, raz, dwa


[Zwrotka]

Chciałbym się zakochać w jakiejś dupie z biblioteki

Chciałbym, abyś żyła inaczej, niż każda dziś

Chciałbym, abyś za wiele nie wiedziała o świecie

W którym jestem ja, ale bardzo chciałbym wyjść

Chciałbym się zakochać w tej dziewczynie z biblioteki

Która nigdy by nie zwróciła na mnie uwagi

Chciałbym porozmawiać na jakieś nudne tematy

Chciałbym, abyś nigdy nie poznała co to dragi

Życie śmieje mi się w pysk, zawsze jak jestem tu sam

Dookoła tylko szmal i dupy, co każdy miał

Czuję się chujowo, wiesz, to naprawdę słaby vibe

Wracamy do starych lat, w których prawdziwy był świat

Jestem tylko jednostką, która używa swój czas

Nie kręci mnie życie gwiazd, ni ten pizdowaty kolo

Jesteśmy tu tylko raz, naucz mnie kochać tak

Jak niebo kocha ptak, jak życiе, które znasz

Jak Ogrody zanim wycięli nam drzewa - wszystkich was za to jebać

Niе możecie zabrać tego, co nam dała Ziemia

Jak wszystkie moje teksty zanim wyszedłem z podziemia

Jak wszystkie moje tracki, których nikt naprawdę nie zna

Wiem, że nie zapłaczesz, kiedy złamie Ci się obcas

Chciałbym, abyś nigdy nie miała innego chłopca

Chciałbym, abyś wiedziała, że zawsze będzie opcja

Chciałbym, abyś wyglądała właśnie jak wyglądasz

Usuńmy Instagramy teraz, to znaczy ja usunę, bo Ty pewnie nie masz

Nigdy nie pokazuj się ze mną na scenach, ci ludzie są okropni, ale muszę jechać

Jestem cholernie zepsuty, ale da się to naprawić

Proszę, dopilnuj, abym nigdy się Tobą nie bawił

Wyjdę stąd jak zaśniesz, musimy załatwić sprawy

Szybkie samochody, ja z tyłu piszę jak Shakespeare

Znam ludzi, którzy robią straszne rzeczy

Dla Ciebie to już byłoby nieludzkie

Chcę uchronić Cię od tego i prowadzić zeszyt

W którym zapiszemy wszystkie bezsensowne kłótnie

Chciałbym, abyś nigdy nie ściągała tego swetra

Opowiadaj mi rzeczy, o których czytasz w powieściach

Jestem zakochany w takim życiu, bo go nie znam

U mnie zawsze lała się wóda i latały krzesła

Marzę, aby parzyć z Tobą kawę w kamienicach

Które mają sporo lat, chyba z miliard

Może patrzyłaś przez okno jak latałem po ulicach

Może wtedy wyglądałem jeszcze bardziej dziwnie

A siedzę w tym pokoju sam, zadymiony od ćmika

I piszę o dziewczynie, która może nie istnieć

I piszę o dziewczynie, która może nie istnieć