Released on April 7, 2017

7K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Rok szkolny - nadajemy z liceum

Siedzę w ostatniej ławce w starej parze Cortezów

Na chemii szczyl wymyślał refreny, ty

To moje tereny, w nich nie było gehenny, nic

Schłodzony lager, w przerwie od swoich klas

W kosza na gazie, jeszcze umiałem wsad

Z dala od manier, blisko do nieba bram

A śniadanie w okienku w szkole u pań

Pozdrawiam panny, braci, dilerów, bandy

Co walili w chuja, a teraz dają oklaski

"Nienormalni" - mówił tak o nas każdy

Ale prawdziwi i mieli w tym wiele racji

Miałem baggy, wszyscy nosili baggy

Bluzy z Kanady oraz Pumy po starym

Nie byłem duży jak teraz, byłem z tych małych

Co za garażami, ogródki wam wyjadali

Fifa u zioma na wagarach

Daj pada bo prowadzi Blaugrana

Kij bejsbolowy, boisko i ten nasz palant

Zbieraliśmy kamienie, by była kolejna baza

Na halówy zbierałem, nie na iPhone'a

Z wiatrówy mierzyłem wtedy do Boga

Kryła mnie moja siora, Kubanek mały na polach

Sypiał pod gołym niebem, krzyczał "jebana szkoła!"

Spanie, namioty, po browarze wymioty

Z nimi ze śmiechu zrywane boki

Do piekarni o poranku na bloki

Zjeby od matki, bo potem widziała foty

Co było - w tracku tym odżyło

Tyle lat, myślałem że rok minął

Idę sam i słyszę ich głos cicho

Coraz ciszej, więc nucę to chodnikom

Boisko puste, w mojej głowie orkiestra

A odciski nadal mamy na piętach

Na lato wszyscy zjadą i będzie fiesta

Stąd inaczej Bóg na nas zerka

[Refren] x2

Tutaj każdy ma wpływ na mój stan

Tutaj party, to spływ albo blant

Ci uparci, co świt będą stać

Gonią ich cienie, ale nigdy nie goni czas


[Zwrotka 2]

Z rana słodkie odludzie, a wieczorem gorzkie odludzie

W Opocznie mieszkałem na starówie

A potem miałem w oknie Chamówek

Pracowałem w Pro-Moncie, w Carrefourze

W Wawie miałem ciągle pod górę

A w podstawówce, jak obrońcę wyczułem

To liczył tylko gol się - nie dwóje

W piłę się grało w reprezentacji, szkolnej

Trening, a potem palili fajki, na ośce

Chciałem wystąpić w Realu Madryt, a z ziomkiem

Stoję kupując drużynie fajki, w Biedronce

Idę postać przy barze, popatrzeć na panie, obejrzeć mecz gwiazd

A trzeba było zostać piłkarzem i mieć żonę Anię, po bramce biec w kadr

[Refren] x2

Tutaj każdy ma wpływ na mój stan

Tutaj party, to spływ albo blant

Ci uparci, co świt będą stać

Gonią ich cienie, ale nigdy nie goni czas