Released on May 8, 2014

23K Views

Thumbnail

[Produkcja: Szogun]


[Zwrotka 1: Kuba Knap]

Bez nerwów, bez złudzeń

Bo mogę obudzić się w dupie, wiem to

Będzie ciężko, muszę to unieść

Na co Kubie używki? Ty mnie pytasz?

Ja przed snem obserwuję jak wiruje dym ze spliffa

Coffee and weed, Ty czymś się wykaż

Potem Cię poczęstuję

W drodze na szczyt czycha nie jeden przypał

Wymagania dumnie sam sobie stawiam

Ale nie wiem czy jeszcze umiem odmawiać

Nie ma nad nami nikogo kto by nas poganiał

Więc świat przez który znasz może zawalić się do rana

Na fali, mów mi Patrick Swayze, płynę

W Społem zostają martwi prezydenci; Weekend

Flota jebana nie przychodzi hop-siup

Ze szczytem za pan brat, ale często jestem w proszku

Zbieram się w sobie jak ślinę

Charcham na popelinę w rapie i na najbach, ziomuś

Znam lepszy wariant od podziałów - pokój

Ale mam frajdę przez niektórych jak doktor nauk

W szoku, w szoku, pozerzy do ostrzału

Konto załóż, zrób przelew, chwal się jaki Compton masz

Patrz za okno jak ja na sporej bombie

Jak rdzewieje ławka, a z nią Twoi ziomble

Prawda, a ja w tym jestem tak jak to Pimp C robił z Shortem (Kto?)

Nie licz na wytworne zwrotki

Bo jako finisz weekendów mam wywrotne wtorki

Sram na studia, pracę, hajs, bo mam co robić

W sumie pracę mam, a hajs tracę na kace i nałogi

Alkopoligamia to niezależność, nie tylko wóda i trzpioty

Kuba Knap - jedyny raper, który mówi mi co mam robić

Patrzę, bo mam oczy, idę, bo mam nogi, skaczę po dwa schody

Patrzę na ręce, idę po swoje, nie rwę szmat na one shoty

Mój zbiór posunięć zalicz do ambitnych

Choć nie jestem do końca sztywny jak mój fiut po wódzie

Kumasz wczutę, zawsze autentyczny jak mój uśmiech

A Ty, królu złoty, idź się kurwa ubierz

Stylówa szczera jak kreski na kartach wyborczych

Poparta wiedzą jak kreski na kartach wyborczych

Wyślę Karwela, żeby wacka wykończył

Nie dam im cząstki respektu, krzyżyk stawiam przy opcji "Spierdalaj!"

Pod tym nabazgrolę swój podpis

Shortie ma za swoje, chuj w korty, w Plejaka potnij

Bo nie każdy z nas będzie miał to

Chciałbyś hajs wcześniej zgarnąć, hold up, zwolnij

Działam wbrew pozorom i wbrew pozerom

I winię tę część świata, którą znam, za moją szpetną szczerość

Buractwo to odzew, prowokacja

Bo słyszę kłamstwo, kiedy toniesz w konwenansach

Podwalin stylu szukaj w awersji do świata mody

I tego lobby co młodym siksom zamyka głowy

Na jakich podstawach oceniasz czy ktoś jest wartościowy

Zamiast grać, rób swoje jak ja lub patrz pod nogi

Im więcej widzę tym mniej wiem, chore, tym niemniej patrzę wytrwale, trawię to

Bywam chamem wobec kobiet, nie wiem czy chcę to odsunąć

Chamstwo? Przez to stale się żegnam z fortuną

Może się w sobie zbiorę, żeby gdzieś tam odfrunąć

I się zaszyć, choć ta walka tutaj mnie napawa dumą

Więc zgniatam grama, turlam se tipa oburącz i odpadam

Rano kawa na start do bycia lepszym Kubą

Dwa-cztery-siedem chce ci świat upiększać

Knap kiedyś fan, dziś mówią spadkobierca

Kiedyś chciałem zdjęcia z tymi trzema

Dziś piję wódę z tymi trzema w ich furze i nadal nie dowierzam

Jeszcze te panienki, jak masz w piździe to co masz w głowie

To ode mnie to samo: jeden wielki chuj

Jestem najlepszym, jakiego miałaś, nikt cię nie wydyma jak ja

Jestem najgorszym, jakiego miałaś, nikt cię nie wydyma jak ja

Nawet mi się nie chce udawać

Choć jestem po wiejsku jowialny to jednak trochem zwarszawiał

Masz co pokazać? Ja wiem, że mam

Bo aż się dziwią szlaufy, które mnie liżą po jajach


[Outro]

Piję tylko Perłę Export, palę tylko Camele

Zdejm kapelusz

Żyję w niezgodzie z portfelem bo stać mnie na wiele

Zdejm kapelusz, kto ci zabrania

Piję tylko Perłę Export, palę tylko Camele

Zdejm kapelusz

Żyję w niezgodzie z portfelem, bo stać mnie na wiele

Zdejm kapelusz, zdejm kapelusz, co

Zdejm kapelusz, człowieniu, człowieniu, a jak

Szogun, co to jest za bit, 2014, lecę


[Tekst: Rap Genius Polska]